Wto 29 Kwi, 2008 12:19
eloe25
To ja w końcu też założę tutaj temat... Nie ma co się oszukiwać - jestem w ciąży Wprawdzie wizytę mam po-pojutrze, ale testy i brak miesiączki mówią same za siebie
Z początku był to szok i czułam się przerażona, ale mój D. doprowadził mnie do porządku i podtrzymał na duchu. No bo wiecie - ja to zaraz zaczęłam wymyślać:
- a bo ślub planowaliśmy na czerwiec 2009
- a bo jak finansowo damy sobie radę
- a bo jak w wynajmowanym mieszkaniu z dzidzią mieszkać
- i tak dalej.
Ale on stwierdził: jesteśmy ze sobą 7 lat i każdy już się dzidzi spodziewał ("czas najwyższy" - jak to stwierdził mój wujek - "przecież macie po ćwierć wieku!"), a dla nas żaden wstyd że przed ślubem; finansowo jakoś damy radę, a mieszkanie się odnowi albo kupi własne.
Także po pierwszych uczuciach strachu przyszły kolejne: oczekiwanie, radość i ściskanie w żołądku - będę mamą! mamą dziecka mojego D.!
I cieszę się, chociaż jeszcze do mnie to w 100% nie dotarło.
I suwaczki też zmieniłam
Wto 29 Kwi, 2008 12:26
madziandrzej
HUUUUUURRRRAAA eloe tak się cieszę!!
Jesteś pierwszą moją koleżanka na forum, której ciąże będę śledzić od początku!!!No i jeszcze wychodzimy za mąż w tym samym roku!!!
No więc zapowiada się ciekawie- czas nie będzie nam się tak dłużył, bo będziesz go umilać swoimi mamusiowymi opowieściami
Wierzę, że wszystko będzie w porządku i będę Cię duchowo wspierać.
Serdecznie Wam gratuluję (szkoda ze nie ma buziaczkow, bo przesałabym ich Tobie milion)
Wto 29 Kwi, 2008 12:39
eloe25
hehe, dzięki madzia ta sałatka z tuńczyka od ciebie to dla dzidzi była chyba, bo miałam na nią straszną ochotę ale jeszcze nie zrobiłam bo czasu mi brakło
Wto 29 Kwi, 2008 12:41
kinita
Super, to cudowna wiadomosc:):):) I wszystkie sprawy zejda na boczny plan... Slub poczeka, Dzidzius nie:) I zobaczysz, wszystko sie ulozy tak, jak ma byc:)
Gratuluje nowinki i zycze spokojnej ciazy, zdrowego Malenstwa i rodzicow oczywiscie tez:) No i pisz do nas, co sie dzieje:)
Wto 29 Kwi, 2008 12:41
madziandrzej
hehe, dzięki madzia ta sałatka z tuńczyka od ciebie to dla dzidzi była chyba, bo miałam na nią straszną ochotę ale jeszcze nie zrobiłam bo czasu mi brakło
Elu może to jakiś znak, że chciało Ci się rybki morskiej, może dzieciątko będzie marynarzem albo marynarką :D
Wto 29 Kwi, 2008 12:48
eloe25
Buehehe, albo ratownikiem wodnym po rodzicach
Wto 29 Kwi, 2008 12:52
madziandrzej
Buehehe, albo ratownikiem wodnym po rodzicach
...no to ciągoty do rybki wiadomo skąd pochodzą...
Wto 29 Kwi, 2008 12:55
anka992
Super wiadomość!! Gratulacje dla nowych rodziców
Wto 29 Kwi, 2008 13:54
miu miu
Eloe moje naszczersze gratulacje! Tak sie cieszę, ze nosisz ziarenko pod sercem Czekam z niecierpliwoscia na sprawozdania i mam nadzieję, ze niedługo do ciebie dołączę
Wto 29 Kwi, 2008 14:15
eloe25
Trzymam kciuki, miumiu
Wto 29 Kwi, 2008 14:43
Niczka
serdecznie gratuluję i życzę dużo zdrówka i spokojnych 9 miesięcy a dziecko to samo szczęście a kłopoty same się rozwiążą narzeczony ma do tego bardzo dobre podejście ważne, że cieszysz się z maleństwa i z tego kto jest jego tatą
Wto 29 Kwi, 2008 14:54
olgaxyz
GRATULACJE!! no i zdróweczka oczywiście
Wto 29 Kwi, 2008 17:22
idka20
Gratuluję gorąco!!! coraz więcej mamuś tutaj ale fajnie
Wto 29 Kwi, 2008 21:12
BiK
Ja również serdecznie gratuluję Oby cała ciąża była dla Ciebie leciutka, a przykre dolegliwości omijały Cię z daleka Buziaczki!!!!
Wto 29 Kwi, 2008 21:39
illit1
Gratulacje ogromne!! Przeżywamy prawdziwy wysyp mamuś To nic, że dzidzia nie planowana, jeśli przyjmujecie ją z takim sercem Spokojnej ciąży życzę!
Wto 29 Kwi, 2008 21:48
dorcia4
Gratuluje Życzę spokojnych 9 miesięcy i nic sie nie martw
Wto 29 Kwi, 2008 22:55
Agnieszka82
serdecznie gratuluję i życze spokojnej ciąży Wszystko na pewno się poukłada- ważne żebyś Ty była zdrowa i niezestresowana
Sro 30 Kwi, 2008 12:11
koral
Moje gratulacje eloe!!!
Obys sie czula jak najlepiej!
Sro 30 Kwi, 2008 12:22
eloe25
Jak na razie zaczął się 7 tydzień, spać mi się chce i nie mam w ogóle ochoty na jedzenie, ale poza tym wszystko w porządku nawet mdłości nie mam (chyba, że widzę smażone mięso... bleeeeeeeee)
Sro 30 Kwi, 2008 13:08
Niczka
Ja na początku ciąży przez 3 miesiące jadłam głównie tylko rosół bo na nic innego nie mogłam patrzeć
Sro 30 Kwi, 2008 13:16
eloe25
Nie no nie jest tak źle... Jakaś zupka, pomidorowa, jarzynowa - jasne. Ogólnie mogę jeść i nie mam mdłości, tylko... nie mam ochoty jeść. A szczególnie mięsa. Mdłości mam tylko na widok kurczaka, ale to może tylko dlatego, że go ogólnie nie lubię
Sro 30 Kwi, 2008 19:14
madziandrzej
Nie no nie jest tak źle... Jakaś zupka, pomidorowa, jarzynowa - jasne. Ogólnie mogę jeść i nie mam mdłości, tylko... nie mam ochoty jeść. A szczególnie mięsa. Mdłości mam tylko na widok kurczaka, ale to może tylko dlatego, że go ogólnie nie lubię
A ja zawsze myślałam, ze kobieta w ciąży ma wilczy apetyt.
Nie no dla mnie to będzie tragedia jak nie będę mogła jeść- uwielbiam gotować i jeść
Ale damy radę- mimo że jeszcze mamusią nie jestem to dla mojego Tulisia (uwielbiam się przytulać ) jestem w stanie zrobić wszystko
Sro 30 Kwi, 2008 20:31
asioo
eloe i ja serdecznie gratuluję i służę pomocą w razie jakiś wątpliwości. trzymajcie się cieplutko
Czw 01 Maj, 2008 08:16
biedronka160
eloe moje gratulacje niczym się nie martw. Życzę spokojnej i przyjemnej ciąży
Czw 01 Maj, 2008 08:23
Aga_K
To i ja wreszcie mogę pogratulować cieszę się razem z Wami i życzę spokojnych chyba już 8 miesięcy :)
Mam nadzieję, że z czasem zobaczymy zdjęcia szczęśliwej mamusi i maluszka :D
Pon 05 Maj, 2008 13:55
eloe25
Dziewczyny, kiedy powiedziałyście pracodawcy o tym, że jesteście w ciąży?
Pon 05 Maj, 2008 14:05
aga_mila
Witam serdecznie i gratuluje oraz życzę CI spokojnej ciąży, razem będziemy rosnąć hihi:-)
ja powiedziałam o ciąży jak tylko się dowiedziałam, ponieważ pracuję przy komputerze, no i teraz nie mogą mnie nigdzie delegować bez mojej zgody i zlecać nadgodzin.
Pozdrawiam serdecznie
Czw 08 Maj, 2008 09:40
eloe25
Ja też już powiedziałam i nawet dobrze zostało to przyjęte. Nie spodziewałam się, że będzie tak miło. Zobaczymy, jak będzie w momencie odchodzenia na macierzyński albo L4
Byliśmy na 1 USG, drugie mam zapisane na 11 tc, trzecie na 13 tc. I oczywiście badania laboratoryjne muszę zrobić... Te badania to tak tylko na początku się robi, czy co jakiś czas?
8 tydzień ciąży. Jakoś jeszcze do mnie nie dociera, że mam w sobie dziecko. Gadam z nim w myślach i głaszczę brzuch, ale raczej bezwiednie. Może dlatego, że dużo pracy...w pracy Jakoś nie mam czasu się zastanowić nad sobą. Mój D. po początkowej euforii przeszedł w oczekiwanie i na razie nie zwraca na mnie uwagi Dziwić mu się - jeśli ktoś pracuje po 12 godzin dziennie, to mu się po prostu nic nie chce...
Najchętniej to bym wyjechała nad morze.
Tyle dobrze, że dobrze się czuję Żadnych mdłości, bólów głowy, tylko lekkie zmęczenie. I nadal brak apetytu. Może dzięki temu nie przytyję za bardzo
Ale się rozpisałam...
Czw 08 Maj, 2008 14:32
kaliope
eloe25 a dlaczego masz tak często USG? Z badaniami lepiej się zaprzyjaźnij bo będą już co miesiąc. Cieszę się, że dobrze się czujesz, dbaj o siebie i w miarę możliwości odpoczywaj, pamiętaj teraz u Twojego maleństwa tworzą się wszystkie najważniejsze narządy i zwłaszcza teraz powinnaś na siebie szczególnie uważać i zdrowo się odżywiać. Pozdrawiam
Czw 08 Maj, 2008 20:39
Gwiazdeczka
już jestem jestem! i biegnę z życzeniami!
cudownych 9 miesięcy, odkrywania siebie i maluszka, pogłębiania miłości z jego tatą i w ogóle samych cudownych chwil!
będę bacznie obserwować i z wypiekami na twarzy czytać! pisz dużo dużo.
jeszcze raz serdeczne gratulacje!
Wto 13 Maj, 2008 18:25
Dafnie
i ja się dołaczam do gratulacji - zapraszam do wątku gdzie wszystkie Panie w ciazy proszone są o dopisanie - żebyśmy pamietały kto jest w ciaży no i jak wiadomo kiedy rodzi żebyśmy też wiedziały - tak łacznie i przekrojowo
Nie 18 Maj, 2008 19:25
mindzia
Dołączam się do gratulacji. Miłej i spokojnej ciaży. pozdrawiam
Pon 09 Cze, 2008 12:28
aga_mila
Co tak zamilkłaś, napisz co u Ciebie??
Pon 09 Cze, 2008 15:06
madziandrzej
No właśnie Ela, czemu się nie odzywasz???
Pon 04 Sie, 2008 16:28
eloe25
No to ile się nie odzywałam?... Dużo, dużo. Dużo problemów było, ale już minęło. Teraz sobie w domciu siedzę, na L4, odpoczywam i się odstresowuję Niedźwiadek ma się dobrze, to już piąty miesiąc (jak widać po suwaczku), ale płci jeszcze nie znamy. Może we wrześniu nam się ukaże... A oto on/-a:

I przepraszam, że tak długo nawet echa, ale... no nie mogłam po prostu.
Pon 04 Sie, 2008 17:48
Niczka
ojej a coś złego się z Wami działo?? dlaczego l4 dla wygody i odpoczynku czy faktycznie coś jest nie tak??
no a maluszek świetny siedzi sobie na dupce
Pon 04 Sie, 2008 18:10
aga_mila
Ojej a ja tak sie bałam myślałam co się z Tobą działo,odpoczywaj a jak będziesz na siłach to opowiedz co się z Wami działo, ściskam i dużo spokoju Ci życzę
Wto 05 Sie, 2008 09:21
madziandrzej
Oj Ela tak się bałam, ze coś jest nie tak!!
Jejku tyle Cię nie było a maleństwo ma już 5 miesięcy!!!!!!!!!!!!!!
Proszę informuj nas teraz na bieżąco i dbaj o Was.
Buziaczki
Wto 05 Sie, 2008 12:26
eloe25
Hmmm. Na L4 jestem po części z powodu choroby, po części dla odnowy (nawet mi się zrymowało...). Nie odzywałam się, bo miałam dużo, dużo problemów z mieszkaniem, pracą, do tego doszły kłopoty ze zdrowiem - lekarz wykrył mi jakieś bakterie i byłam na antybiotykach. Ogólnie miałam też takiego doła, jakiego jeszcze w życiu nie miałam. No ale to już kretyństwo z mojej strony - sama muszę przyznać. Jakoś... jestem osobą, która za bardzo przejmuje się innymi, nie chce nikogo urazić, narazić na straty itd. W efekcie chodziłam do pracy na antybiotykach, w pracy było dużo stresu, doszły upały i mój organizm w końcu powiedział "dość" - i tak sama, po prawie 3 miesiącach na wysokich obrotach doszłam do wniosku, że trzeba odpocząć. Teraz pół dnia przesypiam, część dnia gotuję (śmiejcie się, ale mnie to niesamowicie odpręża...) i jakoś ogólnie się wyciszam i robię plany na przyszłość W końcu mam też czas na myślenie o dzidziusiu. Byłam po prostu głupia, że nie wzięłam tego L4 wcześniej, no ale tak to jest, jak się chce szefom dogodzić... Do pracy wracam we wrześniu, ale już sobie obiecałam, że tylko po to, żeby przeszkolić kogoś na moje miejsce i najpóźniej w połowie października biorę L4 do dnia porodu. Ludzka cierpliwość i wydajność też ma swoje granice, prawda?
Wto 05 Sie, 2008 13:52
olaand
Pewnie, że wytrzymałość ma swoje granice, a jak powiedział mój ginekolog, który jest chętny do wystawiania zwolnień: "jeszcze żaden pracodawca nie docenił, że kobieta pracuje w ciąży". I je sie z nim zgadzam Dzidzia najważniejsza i jak praca ci nie służy, to nie ma co, siedź na zwolnieniu i dbaj o was
PS: Śliczna zdjęcia maleństwa. Ja też może we wrześniu poznam płeć
Wto 12 Sie, 2008 09:14
eloe25
No, dzisiaj równo 21 tygodni ciąży. Jutro zaczyna się 22 tydzień i już bliżej końca, niż początku. Siedzę sobie na L4 i się lenię - czytam forum, robię zapas pierogów, leżę i czytam książki, walczę z zapaleniem zatok... Ano się cholerstwo przyplątało...
Dzidziuś kopie naprawdę mocno! Pamiętam, że jak go poczułam I raz, to tak kopnął, że aż się wyprostowałam! A teraz chyba próbuje w rugby grać, albo co... Latam siusiu co 20 min, zaczynam mieć zachcianki na jedzenie, a co za tym idzie - zaczęłam tyć. W sumie jest 5 miesiąc ciąży, więc chyba mam prawo trochę utyć, ale jakoś... zawsze byłam przewrażliwiona na tym punkcie. I tak dużo ważę, a tu jeszcze trochę przybędzie... I codzienny rytuał - smarowanie się kremem nawilżającym
Powoli się oswajam z byciem w ciąży. miumiu w swoim wątku pisała, że chyba jest wyjątkiem, bo się bardzo boi - oj, nie jest. Mnie tak strach sparaliżował, że dopiero teraz zaczynam się cieszyć tak naprawdę. Mój D. tylko się uśmiecha z niedowierzaniem, jak mu mówię, że teraz zaczynam mój radosny okres ciąży.
Oj, Niedźwiadek znowu kopnął Pewnie ma do mnie pretensje - "matka! jeść! coś dobrego! śledzia z brzoskwiniami!"
I tak sobie siedzę, chodzę na spacery (no teraz przez te zatoki to nie...), staram się pisać coś w blogu, dzwonię do rodzinki, czekam na przyjazd mamy - w końcu nie widziałam jej od... zaraz... chyba Wielkanocy. I ogólnie mi dobrze jest. Musimy teraz troszkę remont zrobić, bo nie kupujemy swojego mieszkania, tylko w tym wynajmowanym zostajemy, a tu grzyb straszny...
Idę na zakupy owoców kupić.
Wto 12 Sie, 2008 09:30
Aga_K
Te obawy to chyba normalne.... hmm ja też pamiętam jak na początku panikowałam.. nie chciałam nawet zrobić testu ciążowego bo się po prostu bałam... a potem te wszystkie myśli... czy nie za wcześnie, czy damy sobie radę w nowej roli i takie tam....
Im bliżej spotkania z naszym maleństwem tym bardziej jestem szczęśliwa ale gdzieś w środku tlą się obawy jak to będzie
Wiem, że będziemy najlepszymi rodzicami dla naszych pociech i to jest teraz dla mnie najważniejsze a to, że nie od razu będziemy wszystko wiedziały to już szczegół No i przede wszystkim nie dać sobie wejść na głowę wszystkim, którzy "wiedzą lepiej"....
Wto 12 Sie, 2008 12:42
illit1
Śledź z brzoskwiniami, hihi, mam nadzieję, że mu nie ulegniesz Bo strach pomyśleć, co sobie zażyczy następnym razem
Wto 12 Sie, 2008 13:13
karoliniak87
A mi ginekolog powiedział, że ciąża to nie wymówka, by iść na L4.
Rozumiem to stwierdzenie jeżeli kobieta dobrze się czuje, ale jeśli pojawiają się jakieś problemy to jak najbardziej L4 przyszłej mamie się należy.
Cieszę się z Tobą Eloe, że możesz odpoczywać sobie w domku, mam nadzieję, że wszystkie złe choroby w końcu ulegną i odejdą!
A jeśli chodzi o smaki, to rzeczywiście sledź z brzoskwiniami?? Aż mnie ciarki przeszły
Sro 20 Sie, 2008 14:06
eloe25
Dziewczynki, mam bardzo poważne pytanie, nie wiem, czy na forum jest taki temat.
Mianowicie - w dzisiejszych czasach można pobrać i przechowywać krew pępowinową swojego dzidziusia. Nie jest to tanie, ale zadecydowaliśmy, że warto i jesteśmy już na 80 % przekonani, że tak właśnie zrobimy.
I teraz pytanie: czy któraś z was już tak robi i jak to wygląda od praktycznej strony? Naczytałam się i naczytałam i nie wygląda to zbyt skomplikowanie. I ogólnie - co o tym sądzicie?
Sro 20 Sie, 2008 14:19
Niczka
pisała o tym kaliope w watku swoim albo Agi_K i wyszło na to że cholernie drogie a nie warto bo nie można wykozystać, dokładnie argumentów nie pamiętam musisz poszukać albo zapytać kaliope ale ani jedna z nas się jeszcze na to nie zdecydowała
Czw 11 Wrz, 2008 18:33
eloe25
No i powiem tylko jedno: ... chłopiec
Czw 11 Wrz, 2008 18:44
pikolinka
super, kolejny forumowicz, gratuluje
Czw 11 Wrz, 2008 21:23
aga_mila
No pięknie prawie same siusiaki na forum
Pią 12 Wrz, 2008 09:40
jolinek
No ładnie, same chłopaki.. aaaaale fajnie:)
Pią 12 Wrz, 2008 11:03
Niczka
zasiusiakowane
Sob 13 Wrz, 2008 17:06
Aurora
Super, gratulacje
Pon 22 Wrz, 2008 18:33
karome
Gratulacje! a macie już imię dla synka?
Pon 22 Wrz, 2008 19:07
olgaxyz
hehe rzeczywiście, chyba jedna Oleńka tylko płeć piękną reprezentuje
GRATULUJE chłopczyka
Wto 23 Wrz, 2008 18:36
eloe25
Mamy imię już od początku ciąży. Ustaliliśmy, że jak będzie chłopiec, to nazwiemy go Krzysztof. Krzyś - to brzmi dumnie
I ogólnie wszystko ok, coraz mocniej kopie...
Wto 23 Wrz, 2008 18:57
miu miu
Piękne imię! Tez mi sie bardzo podoba ale mój tato ma tak na imię więc w naszym przypadku odpada tym bardziej, że okazało sie, że nosze córcię
Sro 24 Wrz, 2008 16:13
aga_mila
Super ja mam brata Krzysia razem z siostrą wybierałyśmy dla niego imię
Wto 30 Wrz, 2008 19:09
eloe25
Dziewczyny, podpowiedzcie coś:
W końcu załatwiliśmy sobie datę ślubu u księdza. Zgodził się także, aby zaraz po zaślubinach ochrzcić naszego dzidziusia - wszystko na jednej mszy. I teraz tak: zaproszenia na ślub już mam wybrane i ułożone, ale co z chrztem? Uważam, że ogromnym błędem byłoby nie zawiadomić gości, że na jednej mszy będzie i ślub i chrzest, ale nie zapraszam moich gości weselnych na chrzest, tylko... no, na wesele. I niczego nie oczekuję - bo wiem, że na chrzest kupuje się dziecku różne rzeczy, albo też daje pieniążki, albo... sama nie wiem co. Ogólnie ten chrzest to będzie taki "dodatek" do zaślubin (nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi...) I teraz nie wiem jak to rozwiązać, bo jeśli gości nie powiadomię, to niektórzy mogą być źli albo się obrażą, itp. W jakiej formie ja mam to zrobić? Wymyślić jakąś dodatkową wkładkę do zaproszenia na ślub, informującą o chrzcie?
Wto 30 Wrz, 2008 21:31
aga_mila
Może taka ładna kartka wkładka wystarczy pod kolor zaproszenia ale z motywem dzidziusiowym, tylko w formie inf,
wtedy nikt nie będzie zaskoczony i zażenowany że nic nie ma dla dzdziusia, pewnie każdy kupi chociaż drobiazg, a jesli nie będzie chciał chyba nikt nie powienien się czuc zobligowany do kupna czegokolwiek
ja przynajmniej tak uważam i tak bym to odebrała
Sro 01 Paź, 2008 14:16
asioo
No powiem ci szczerze ze to troche głupia sytuacja.Nie powiadomic to zle, bo faktycznie goscie moga miec pretensje ze nic nie wiedzieli. Wiec poinformowac powinniscie moim zdaniem.
A tak ogólnie dla mnie to zły pomysł z tymi chrzcinami na tej samej mszy. Bo jak powiadomicie to oczywiscie ze z pusta reka sie nie przychodzi do dziecka, a jakby nie było to tez jego swieto. i wowczas co niektorzy moga miec pretensje ze idziecie na łatwizne i załatwiacie dwie sprawy w jednym czasie i trzeba dwa prezenty. Bo co jak co ale ja osobiscie kupiłabym i tez cos dla dziecka, nawet jakby to była zwykła kolezanka.
gdybym chciała cos takiego zrobic to w sobote zrobiłabym wesele a w niedziele chrzciny z wybranymi goscmi.
Ale to Twój wybór. Pytasz o nasze opinie to odpowiadam i mam nadzieje ze sie nie pogniewasz
Sro 01 Paź, 2008 14:55
karusia
Hmmm, zgadzam sie z Asioo.
Bez obrazy ale dla mnie to również nie jest dobry pomysł na jednej mszy załatwić dwie sprawy.
Chrzest to święto waszego maluszka, a raczej w dniu ślubu nie będziecie mogli całej uwagi poświęcić swojemu dzieciątku.
No i te prezenty, racja, napewno nikt nie pojawi sie z pustymi rękoma i przyniesie coś dla dziecka.
Sro 01 Paź, 2008 15:22
Aga_K
no ja też jednak wybrałabym inną datę na chrzest dzidzi... z resztą to zależy też od tego na ile osób robicie wesele bo podejrzewam ze na chrzest zaprosicie najbliższą rodzinę a na wesele to różnie bywa Ludzie są różni i potem mogą was obgadywać, że np specjalnie wtedy, żeby więcej prezentów czy tez kasy dla dzidzi czy tym podobne pierdoły Jednak rozdzieliłabym te dwie uroczystości
Sro 01 Paź, 2008 15:57
jolinek
E tam... Ostatnio moja znajoma zrobiła coś podobnego. Tyle, że oni wzięli cywilny na samym początku ciąży i wtedy było weselicho... a w 2m-ce po urodzeniu małej zrobili ślub kościelny i wtedy własnie ochrzcili córeczkę... Zdjecia bajeczne:)
Poza tym wydaje mi się, że łącząc 2 okoliczności to właśnie mniejsze prezenty są...ale to moje zdanie:)
Sro 01 Paź, 2008 17:08
kinita
Ja też, jak bym miała wybierać, wolałabym ochrzcić Maleństwo później, bo to powinno być jego święto, a ślub i wesele tylko Wasze:) No i ta dziwna dość sytuacja gości... Ja bym to jeszcze przemyślała na waszym miejscu.
Sro 01 Paź, 2008 22:18
krolowafal
Ja tez bym chrzcila Nalenstwo pozniej.
Pią 03 Paź, 2008 13:45
mindzia
W sumie to i ja mam takie zdanie, chrzciny zróbcie trochę później.
Sro 08 Paź, 2008 15:55
eloe25
Co do chrzcin to jeszcze pomyślimy, ale wyjaśnię, że nie wymyśliliśmy sobie tego ot-tak, ale za namową rodziny A raczej: rodziców. I kiedy pytaliśmy się znajomych, czy to dobry pomysł, to wszyscy przyklaskiwali - i zaznaczam "dobrych znajomych", czyli takich, którzy powiedzieliby, co o tym naprawdę sądzą. No ale jeszcze przemyślimy sprawę.
A co do ciąży:
Właśnie zaczęłam 30. tydzień i jak sobie uświadomiłam, że jeszcze 10 do porodu... Aaaaaaa! Masakra... Dobrze, że zaczęliśmy chodzić do szkoły rodzenia - położna mnie trochę uspokaja. Zresztą świetnie prowadzi zajęcia i ma ogromne poczucie humoru. Nawet mój luby jest zadowolony Ostatnio mówiła o ćwiczeniu Kegla (które de facto stosuję od jakiegoś miesiąca...) wyjaśniając, że należy tak ćwiczyć, ponieważ w 6 tygodni po porodzie, gdy kobieta jeszcze nie jest tak "zwarta i gotowa", jak wcześniej, a przyjdzie do kochania się z mężem, to żeby facet nie był zmuszony do robienia z palców uszczelek no rozwaliła mnie tym. W każdym bądź razie tematy zapowiadają się ciekawie.
A synek ma już ponad 1,5 kg i lekarz mi powiedział, że jest już duży Zaczynam myśleć o przygotowaniu kącika maluszka... Jak już gdzieś pisałam, najpierw trzeba kupić szafę (ogromną, dla nas trojga, bo nasza się nadaje tylko do porąbania i na podpałkę), a później łóżeczko... I żeby wszystko wyglądało ślicznie, zaczęłam wycinać i robić naklejki na ścianę ( z różnokolorowej folii samoprzylepnej), żeby ten kącik przystroić: kwiaty, motylki, misie... Jak tylko go zrobimy, to pokażę zdjęcie.
I ogólnie brzuszek rośnie do przodu, już jest mi trudno się schylać, ale nadal nie narzekam Polubiłam bycie w ciąży...
Pon 13 Paź, 2008 23:12
eloe25
Właśnie wróciliśmy ze szkoły rodzenia i według harmonogramu naoglądaliśmy się filmów z porodu... Powiem wam jedno: porodem byłam ogólnie PRZERAŻONA - i to panicznie... Dlatego wcale nie miałam ochoty oglądać tych filmów, ale skoro trzeba, to trzeba... No i? Przeżyłam Prawdę mówiąc: spodziewałam się czegoś gorszego... Jakiegoś rozlewu krwi, czy tym podobne... Chyba oglądam za dużo amerykańskich filmów, albo z czasem się uodparniam, bo te filmy zamiast mnie przerazić jeszcze bardziej - w pewien sposób uspokoiły. Na pewno wpływ na to miał także mój D., który przez cały czas trzymał mnie za rączkę i oglądał razem ze mną, a po wyjściu ze szkoły wcale nie zmienił zdania i nadal chce być przy porodzie Także powiem wam jedno, kobietki: naprawdę opłaca się iść do szkoły rodzenia... Były to dopiero trzecie zajęcia, a ja już czuję się jakoś bardziej... komfortowo. Po prostu dowiaduję się, czego się spodziewać.
Aha, zauroczona jesiennymi zdjęciami miumiu sama wklejam jedno swoje - sprzed kilku dni

Wto 14 Paź, 2008 12:31
karome
kurczę niby wiosna to najpiękniejsza pora roku, ale ta jesień taka kolorowa i urocza
i twarzowa a może to raczej ten stan błogosławiony? piękna fotka
Wto 14 Paź, 2008 12:44
mindzia
Ślicznie wyglądasz. Ja nie mam gdzie chodzić do szkoły rodzenia. Ale staram się dokształcać prze internet. Net to super rzecz
Wto 14 Paź, 2008 21:03
aga_mila
No pięknie wygladasz, tez jestem ZA szkołą rodzenia, my w tym tygodniu 6 zajęcia i kąpanie lalek, ale filmy o porodzenie jeszcze przed nami
mindzia, najważniejsze że się "dokształcasz" nasza położna mówi że najgorsze są kobiety które zachodza w ciążę i później idą rodzic, pomiedzy tymi wydarzeniami niczym się nie interesuja niczego nie dowiaduja a później są zdziwione że poród przebiega tak a nie inaczej ja nie wiem jak można się nie interesowac swoim stanem i tym jaki będzie finał
Czw 16 Paź, 2008 11:05
mindzia
Nie wiem, czy ktoś z Was kupił 1 egzemplarz gazety Encyklopedii Zdrowia Dziecka. Była tam kaseta DVD. Uważam, że cudna. Jest tam od samego początku, czyli jak dochodzi do zapłodnienia, potem omówienia każdego prawie miesiąca i na końcu pokazane są 2 porody. Polecam Miałam już jej nie kupować, bo 1 gazeta kosztowała 4 zł, teraz 7, a następna ma 10 ale po obejrzeniu filmików, uważam, że to świetna rzecz. I warto mieć to w swojej kolekcji
Czw 16 Paź, 2008 12:11
eloe25
Nawet nie wiedziałam, że takie coś wyszło
Czw 16 Paź, 2008 16:02
BiK
Zgadzam się, dobrze mieć taką rzecz w swojej kolekcji My z mężem dostaliśmy na prezent ślubny książkę Encyklopedia zdrowia dziecka Taka gruba Na szczęście nie musieliśmy jej używać do tej pory (odpukać) to jedne z książek z których się powinno jak najrzadziej korzystać
Czw 16 Paź, 2008 20:27
eloe25
Ja jak na razie kupiłam jedną książkę o niemowlakach: "Język niemowląt" Tracy Hogg Nie wiem, czy mi się przyda, bo każdy mi powtarza, że przecież intuicyjnie będę wiedzieć, co robić z własnym dzieckiem, ale... przejmuję się w końcu! To przecież mój pierworodny!
Pią 17 Paź, 2008 19:10
mindzia
właśnie
Pon 20 Paź, 2008 19:46
eloe25
mindzia, będziemy obie rodzić w grudniu i też z Wrocławia jesteś?
Normalnie tak mi się w tym tygodniu chce kapusty kiszonej, że sobie kupiłam całe wiaderko... I podjadam co chwilę Coraz trudniej jest mi chodzić na spacerki... Już poruszam się w ślimaczym tempie, bo brzuszek mi bardzo się napina, jak idę szybciej, a mimo to nie rezygnuję, kiedy świeci słoneczko. No ileż można w domu siedzieć? I powoli zaczynam się zamartwiać: już 11 kg do przodu! W ciągu 2 tygodni 3 kg! Mamma mia... A co w grudniu będzie?
Wto 21 Paź, 2008 07:52
Jagoda
jak slysze "napina brzuch" to zaraz ostrzegam, choc moze niepotrzebnie.Ja z tego powodu bylam na L4 od 6 m-ca.Brzuch mi sie napinal, twardnial, mialam leki i musialam sie oszczedzac.Mowilas o tym lekarzowi?
Wto 21 Paź, 2008 09:02
mindzia
Widziałam, fajnie. A gdzie masz zamiar rodzić? Ja jadę w rodziców strony i urodzić chcę w Ząbkowicach. Za wiele się nasłuchałam o wrocławskich szpitalach. Moje koleżanki rodziły w okolicy, Trzebnica, Oborniki.
Ja mam już to samo, na spacerze szybko się męczę. Zasypiam prawie na siedząco, bo na leżąco nie mogę- ciągle mi się coś odbija... choć nic takiego nie jadłam. Tak mam od tygodnia
A z tą kapustą.. właśnie wczoraj na obiadek miałam
Wto 21 Paź, 2008 09:40
asioo
Mindzia a moze w polanicy bys rodziła, szczerze moge polecic bo o zabkowicach to ja sie nasłuchałam troche
Wto 21 Paź, 2008 14:13
eloe25
Jagoda mówiłam lekarzowi, zbadał mnie, powiedział, że fizycznie wszystko OK, miałam też robione wyniki z moczu, krwi i glukozę. Powiedział, że to niegroźne, jeżeli zdarza się do 10 razy w ciągu dnia, a skoro wiem, z jakiego to powodu występuje (szybsze chodzenie), to muszę sama się pilnować i nie doprowadzać do takich sytuacji. Ja też już jestem na L4, więc nie martwię się tym tak bardzo, no ale to nieprzyjemne uczucie.
mindzia ja będę rodzić w Wałbrzychu, bo tam oboje mamy całą rodzinę i będę miała zapewnioną opiekę wszystkich mam Poza tym słyszałam bardzo dużo dobrego o Wałbrzychu, a z tego, co wiem, to teraz we wrocławskich szpitalach jest zamieszanie z powodu remontów. Nawet gdyby go nie było, i tak bym rodziła w Wałbrzychu.
Wto 21 Paź, 2008 20:02
mindzia
Asiu, właśnie moja koleżanka rodziła tam rok temu, a siostra 5 i są bardzo zadowolone. Ale oczywiście biorę i Polanicę... jakby w Ząbkowicach mnie nie chcieli
Wto 21 Paź, 2008 20:12
miu miu
My tez będziemy rodzić w Wałbrzychu bylismy obejrzec szpital i wszystko bylo super! Słyszałam tez wiele dobrego o tym miejscu. Tam tez bedziemy chodzic do szkoły rodzenia.
Wto 21 Paź, 2008 20:16
mindzia
Wałbrzych będzie dla mnie za daleko, ale fajnie czytać, że są dobre opinie. Dlaczego ten Wrocław ma złe......a takie światowe miast
Sro 22 Paź, 2008 08:35
eloe25
miu miu super To ja rodzę wcześniej i dam ci znać, czy moje zdanie nie uległo zmianie
mindzia Wrocław ma ogólnie dobre szpitale, np. dużo dobrego słyszałam o tym na Kamińskiego. Problem jest taki, że teraz większość szpitali we Wroc. remontują... Ostatnio np. była taka sytuacja, że nigdzie miejsca nie było, rodzącą przewozili od szpitala do szpitala, a w końcu urodziła w windzie... Nie wiem w którym szpitalu. Osobiście byłam na Dyrekcyjnej w odwiedzinach i tam np. szpital jest na razie bardzo zaniedbany - przynajmniej według mnie. Bałabym się tam leżeć... A Wałbrzych? Kolorowo, czyściutko, świeżo po remoncie, mam tam zaufanego lekarza, a jak wyjdę, to pomoc rodziny. Z tego też powodu nawet się nie zastanawiam.
Sro 22 Paź, 2008 08:38
eloe25
Dzisiaj zaczynam 8 miesiąc
Sro 22 Paź, 2008 08:46
Niczka
no to już bliżej niż dalej trzymamy kciuki
Sro 22 Paź, 2008 11:02
karome
eloe25, a co to za fajny avatarek?
Czw 23 Paź, 2008 17:37
anka992
elo jak ten czas szybko mija.... niedawno gratulowałam Ci II kreseczek a teraz jesteś już w 8 miesiący, już niedlugo kochana! I Wasz Krzyś będzie z Wami jak się czujesz?
Nie 26 Paź, 2008 20:56
eloe25
karome a taki sobie znalazłam, bo kocham motyle i kobiece usta (chociaż cokolwiek dziwnie to zabrzmi dla mnie usta kobiety są jej najpiękniejszą częścią) a mój niebieski miś mi się już nudził
anka992 czuję się... doskonale! żadnych obrzęków, całkowity spokój, spacerki, żadnych ekstrawaganckich zachcianek i tylko kilka kilogramów do przodu - no ale nie mogę się tym ciągle zamartwiać, prawda? Jestem szczęśliwa i - odpukać - zdrowa.
Wto 28 Paź, 2008 11:26
eloe25
Rozpoczyna się szykowanie mieszkania na przyjęcie dzidziusia Szafa kupiona i chociaż to taki drobiazg ("drobiazg wielkości 2m x 1,6m )to niesamowicie się z niej cieszę i co koło niej przechodzę, do na nią albo patrzę, albo ją głaszczę Kurczę, nie wiedziałam, że taką przyjemność może człowiekowi sprawić pierwszy wspólnie kupiony mebel! Zrobiło się miejsce na łóżeczko, więc teraz w planach po kolei: odmalowanie salonu (tak, wiem, że to głupota remontować wynajmowane mieszkanie, ale wolę je odświeżyć i mieć spokojne sumienie, że w domu jest czyściutko i mój maluszek nie nabawi się żadnej alergii), dokupienie komody do kompletu (no gdzieś trzeba zmieścić dziecięce ciuszki), następnie łóżeczko - i wtedy będę mogła ponaklejać na ścianę naklejki, które robiłam kilka tygodni temu Nawycinałam się kwiatuszków, misiów i motylków, ale kącik dla dziecka będzie wyglądał jak kącik dla dziecka
Poobchodziłam sklepy i w wyniku tego mam już na oku model łóżeczka, wózek, laktator i butelki, więc teraz już naprawdę zaczynam czuć, że w domu niedługo będzie dzidziuś.
Jutro wizyta u lekarza. Ciekawe czy mi znowu powie: "no ale duże dziecko" Sama jestem ciekawa, jak duże...
Wto 28 Paź, 2008 12:10
Jagoda
te wagi podawane na USG są orientacyjne, może byc dosc duza rozbieżnosc. CHoc u mnie sie sprawdzilo-12.08 dzidzius mial 3 kg, 14.08 przyszedl na swiat-3050 g
Nie 02 Lis, 2008 15:26
eloe25
Po ostatniej wizycie u lekarza zaczynam się już trochę bać Nie na tyle, by tracić dobry humor, ale... poród zbliża się wielkimi krokami i odczuwam w związku z tym pewien dyskomfort psychiczny
W każdym bądź razie zostałam zbadana, zmierzona, zważona itd. Wszystko jest w porządku, jakieś nieliczne bakterie w moczu, na które dostałam urosept i biofer na spadek żelaza. Tyle tylko, że lekarz kazał mi na siebie uważać i baczniej się obserwować, bo "ciąża jest duża", jak stwierdził patrząc na mój brzuszek i po badaniu USG... Krzyś ma już teraz wagę 2.200, więc co będzie w grudniu? No ale skoro ja urodziłam się mając 4.200, a mój luby równo 4 kg, to nie ma się co dziwić, że nasz potomek do najmniejszych należeć nie będzie... Za to zestresowała mnie moja mama (pielęgniarka de facto!), która już zaczęła panikować, że takiego dużego dziecka nie urodzę i będę mieć cesarkę... No cóż. Staram się nie przejmować... Na razie ważne, że dzidziuś zdrowy, a ja mogę chodzić
W ogóle moja mama jakoś ostatnio mnie zdenerwowała. Teściowa wyszła z pomysłem, że da nam pieniążki na nowy wózek i poprosiła mnie, żebym zapytała mamę, czy ona z kolei da nam na łóżeczko - żebyśmy dwie najdroższe rzeczy mieli z głowy i mieli pieniążki na inne dziecięce rzeczy. Na co moja mama się zdenerwowała, oświadczyła, że jak będzie chciała zasponsorować wnuka, to to zrobi, a skoro wszyscy oczekują, że da na łóżeczko, to ona nie da... Zaznaczam, że było to uprzejme pytanie w stylu "jest taka i taka sytuacja; czy podarujesz nam, a jeśli nie, to nic się nie stanie". No rozwaliła mnie...
A teraz idę jeść obiadek, bo mój luby zrobił zraziki
Nie 02 Lis, 2008 18:39
aga_mila
eloe25, nie przejumuj się ja tez mam dużego bobasa w brzuchu
w 31 tc miał 2kg więc też nie mało, brzuch mam tak duży że nawet położna co troche zapomina że ja jeszcze nie rodze
to że jest duży troszke mnie też przeraża ale to nie oznacza że nie damy rady urodzic naturalnie , waga dziecka to tylko jeden czynnik a gdzie cała reszta , tak więc głowa do góry, DAMY RADE , a jak nie to cóż trudno będzie cesarka nie ma się co schizowac
Nie 02 Lis, 2008 18:39
miu miu
Mamy nieraz wymiękają...nie wiem dlaczego tak jest. Moja babcia(mama mamy) też wymiekła przed moim urodzeniem. Moja mama wymięka w czasie mojej ciąży...W jednym i drugim przypadku teściowe były normalniejsze. Moja mama nie dołozyła sie jeszcze do niczego, wszystko kupujemy na razie my a teściowie planują kupić super brykę i tez pewnie cos dorzucą. Trzeba to chyba wziąć na przetrzymanie.
Nie martw się, kobiety rodzą duże dzieci naturalnie. Z tego co wiem bardzo w porodzie pomagają ćwiczenia mięśni Kegla. Staram sie ćwiczyć codziennie, one powodują że mięśnie dna miednicy, pochwy sa rozciągliwe, elastyczne. Warto spróbować bo nie zaszkodzi a moze pomóc.
Nie 02 Lis, 2008 20:39
eloe25
Dzięki dziewczyny A mięśnie Kegla ćwiczę od jakichś... 2 miesięcy? No może 1,5
Wto 04 Lis, 2008 10:04
eloe25
Oj dziewczyny, obudziłam się rano... spuchnięta Masakra, nie widzę swoich kostek u nóg, a palce u rąk mam jak serdelki. Pierwszy raz mi się zdarzyło coś takiego.
Wto 04 Lis, 2008 10:07
jolinek
eloe... współczuję... Musisz uważać czy ta opuchlizna szybko zejdzie. Mój gin mówi, że jeśli utrzymuje się dłużej to należy się zgłosić do niego albo do szpitala, wtedy badają ciśnienie i mocz na obecność białka, żeby wykluczyć zatrucie ciążowe (gestozę).
Ale na pewno zejdzie, zobaczysz...
Mi zdarzały się opuchniete stopy ale np po całym dniu wieczorem...
Wto 04 Lis, 2008 17:09
mindzia
Ja miałam też taką jedniodniową przypadłość. Tylko że mi zdarzyło się to popołudniu, po wyjściu z pracy. Masakra, wiem co czujesz. Pierw zrobiłam długą kąpiel nóg w wodzie z solą. A potem nasmarowałam nogi żelem do stóp z wyciągiem z kasztanowca. Taki żel faktycznie działa, a jaka ulga. Polecam
Sro 05 Lis, 2008 19:30
aga_mila
Ja jestem opuchnięta cały czas mniej lub bardziej ale jeśli będzie gorzej albo nic się nie zmieni to lepiej idź do lekarza , lepiej dmuchac na zimne
Nie 09 Lis, 2008 13:24
eloe25
No opuchlizna trochę zeszła, już nie jest tak, że butów nie mogę na siebie włożyć, ale o pierścionku mogę zapomnieć na jakiś czas. Położna kazała mojemu D. zabrać z domu sól, więc ją maksymalnie ograniczyłam. Dobre w tym wszystkim jest to, że teraz co wieczór D. smaruje mi stópki żelem chłodzącym
Gorzej, że posypały mi się zęby i dziąsła... Kurcze, czy teraz zaczyna się jakiś okres podupadania na zdrowiu? Na dziąsłach mam rany, nie mogę nawet bułki zjeść - na szczęście D. robi pyszne, mięciutkie omlety... W jednym zębie mam dziurę, drugi boli... Jak to jest z dentystą w 8. miesiącu ciąży? Mogę jakieś znieczulenie, czy wszystko na żywca? Jestem umówiona na przyszły tydzień...
Nie 09 Lis, 2008 15:10
jolinek
Przekrwione i wrażliwe dziąsła to chyba jakiś standard w ciąży. Ja od 4-ego miesiąca używam płynu LISTERINE który zaleciła mi dentystka właśnie mówiąc, że pewnie coś się będzie działo...
Jeśli chodzi o leczenie ząbków to nie powinno się nic "grzebać" do 4-ego miesiąca i od 8-ego. Tzn jeśli tylko można z tym zaczekać to ponoć lepiej odłożyć takie zabiegi na później... Ja leczyłam ząbki w 24-28tc i jakoś obyło się bez znieczulenia.
Znieczulać ponoć można, ale najlepiej żeby w składzie środka znieczulającego nie było bodajże adrenaliny, która może wywołać skurcze...
dobry dentysta na pewno coś Ci doradzi, choć wielu nie chce się w ogóle podejmować przyjmowania pacjentek w ostatnim trymestrze ciąży.
Co do opuchlizny to ja soli nie jem od około 20tc i jakoś żyję, chociaż i tak np obraczki nie mogę założyć mimo, że opuchlizna nie jest widoczna to jednak minimalna musi być;/
Nie 09 Lis, 2008 20:36
aga_mila
Ja własnie słyszałam że czesto po 30 tygodniu ciąży dzieci zaczynają nas podżerac także z wapnia i mogą leciec zęby , ale chyba lepiej leczyc na bieżąco bo jak to zostawisz bez leczenia to nie wiadomo czy później będzie co leczyc a dentysta na pewno będzie wiedział co zrobic
ps dziąsła też mi nieraz krwawią jak za mocno zajade szczoteczką
Pon 10 Lis, 2008 13:57
eloe25
Ojej, dzisiaj dziąsła tak bardzo bolały i były tak opuchnięte, że nie wytrzymałam i poleciałam do pierwszego prywatnego dentysty, jakiego znalazłam... I trafiłam na super lekarza, takiego naprawdę rzeczowego, konkretnego i budzącego zaufanie - już DAWNO nie spotkałam takiego dentysty... Oglądnął, poutyskiwał, wypytał się, doradził i nawet za wizytę nic nie chciał... Także mam specjalną pastę do zębów, płyn do płukania (taki, że normalnie mi łzy w oczach stanęły, taki jest mocny i tak pali) i maść do smarowania oraz umówioną kontrolę na piątek. Stwierdził, że dobrze, że przyszłam, bo mogło być zapalenie dziąseł... I powiem wam, że jak tego wszystkiego użyłam, to zaczęło mi powoli przechodzić, a czuję się jakbym miała szczękę znieczuloną (to przez ten płyn).
A z nowości: przedwczoraj i wczoraj wydałam na zakupy w allegro mnóstwo pieniążków, ale jestem bogatsza o laktator, wkładki laktacyjne, podkłady i majtki poporodowe, butelki i smoczki dla dzidziusia, te worki na zużyte pieluszki, które jolinek tak polecała, rożek i polarkowy kocyk, nożyczki, szczotkę do włosów... i jeszcze milion małych rzeczy, o których nie pamiętam A to wszystko dzięki temu, że mamy już szafę i komodę i mam już gdzie te rzeczy wkładać
Pon 10 Lis, 2008 15:00
jolinek
eloe gratuluję zakupów i co więcej porządnego specjalisty stomatologa! Ja też mam super mocny płyn, aż łzy w oczach stają jak płucze usta, ale skuteczny jest:)
Jaki laktator zakupiłaś?
Wto 11 Lis, 2008 19:46
asioo
eloe gratuluję zakupów. Przyłączam się do pytania o laktator i dokładam jedno swoje, po co wam te worki na zużyte pieluszki?
Wto 11 Lis, 2008 21:42
jolinek
asioo to są takie woreczki które mają zapach neutralizujący zapachy pieluszkowe:) Wrzuca się pieluszkę i chusteczki zużyte, zamyka i do kosza...:> No ja np nie będę wynosić każdej pieluszki osobno do kosza na dwór, a to słyszałam naprawdę super sprawa koleżanka mi doradziła:)))) a że wydatek praktycznie żaden to spróbowac można
Wto 11 Lis, 2008 21:47
asioo
ja wiem co to są te woreczki i do czego służą tylko nie widzę sensu ich użytkowania, przynajmniej do czasu kiedy dziecko jest karmione piersią, bo kupki są wręcz pachnące a już na pewno nie śmierdzące. Ja wrzucam pieluchy normalnie do kosza i nawet nic nie czuć
Sro 12 Lis, 2008 17:15
aga_mila
Ja również Gratuluje zakupów ale przede wszystkim znalezienia fajnego dentysty
Pią 14 Lis, 2008 12:34
eloe25
Przepraszam dziewczyny, ale z braku prądu mnie nie było trochę Już odpowiadam:
1. laktator z Tommee Tippee w końcu kupiłam, bo mój D. mnie namówił, twierdząc, że skoro tak mi się spodobały butelki z TT, to lepiej mieć wszystko z 1 firmy, żeby do siebie pasowało. Nie wiem, czy będzie dobry - to się okaże, ale zapowiedziałam D., że jak nie, to będzie sam latał po sklepach i kupował mi nowy
2. woreczki na zużte pieluchy kupiłam na wypróbowanie. Też mi koleżanka poradziła, a na razie kupiłam 1 paczkę (50 sztuk) i zobaczę, czy się w ogóle przydadzą.
Poza tym przyszedł mi śliczniutki, niebieski rożek ze śpiącym misiem Taki fajny, grubaśny Normalnie aż się rozczuliłam. No i smoczki też kupiłam z Tommee Tippee Jednak mnie namówiłyście
Wto 18 Lis, 2008 08:54
eloe25
No i żeby było jeszcze weselej, to się przeziębiłam Już nie mogę wytrzymać z tym katarem...
Mama przyjechała do Polski i przywiozła 2 worki ciuchów dla dzidziusia Od teściowej dostaliśmy 1 worek, więc była segregacja: powybieraliśmy te najmniejsze, przydatne na teraz (no ja cię kręcę, małych dżinsów mam chyba z 8 par ) i niedługo będzie akcja PiP - Pranie i Prasowanie
Poza tym z nowości: mamy łóżeczko i wózek Wózek normalnie świetny, z wyciąganą gondolą, spacerówka (ten wkład) zrobiona osobno, stelaż z kołami składany na płasko, koła na alusach (jak to stwierdził D - bez alusów nie da rady faceci) i wyciągane... No idealny do samochodu! Składa się jak lego A łóżeczko zwyczajne, drewniane - w sumie kupiliśmy używane za 150 zł, razem z materacykiem kokosowym i przewijakiem... Ludzie twierdzą, że używali go zaledwie 2 tygodnie, bo przyzwyczaili małego do spania ze sobą w łóżku, ale i tak mam zamiar gruntownie je wyczyścić. Podpowiedzcie: jak wyczyścić materacyk kokosowy? Czy lepiej już nowy kupić?
Wto 18 Lis, 2008 09:07
mala panna mloda
hmmmm ja nie wiem ale według mnie materacyk mozna by byo kupic nowy, to bardziej takie osobiste
Wto 18 Lis, 2008 09:29
jolinek
Wózki teraz są cudowne, fakt:) Nasz też składa się właśnie tak jak piszesz:)))
Co do materacyka to na pewno masz wkład kokosowy w takiej poszewce na zamek tak? Może wystarczyłoby dobrze go odkurzaczem wyciągnąć, żeby tam kurzu nie było i wywietrzyć póki pogoda sprzyja?
Wto 18 Lis, 2008 12:51
Niczka
wiem będzie to śmiesznie brzmiało ale radziłabym go obwąchać jak nie był zasikany to tak jak pisze Jolinek odkurzaczem potraktować wyprać poszewkę jak się daa może nawet wygotować, wywietrzyć wkład i powinno być ok i takpewnie ceratkę podłożysz czy podkłąd pod prześcieradło
Wto 18 Lis, 2008 17:15
asioo
A ja bym materacyk kupiła nowy,nie kosztuje duzo bo około 60-80 zł, a przynajmniej pewność na czym dziecko leży
Sro 19 Lis, 2008 09:00
eloe25
Hmmm... no właśnie wąchałam, odkurzałam, wietrzyłam, poszewkę wyprałam... I jakoś mi nadal tak dziwnie, bo jednak nie wiem, do kogo to należało... Kurczę, może ja jakaś nadpobudliwa / nadopiekuńcza jestem, że chciałabym wszystko nowe? Chciałam sam wkład wyprać gąbką i płynem do naczyć, albo czymś podobnym, ale nie wiem, czy to by się spisało...
Sro 19 Lis, 2008 12:02
aga_mila
Jesli możesz oddzielic kokos od pianki to wypierz pianke w pralce
A tak, ja też kupiłabym nowy ale sama musisz zdecydowac
Sro 19 Lis, 2008 12:06
Martina84
Też zamierzam kupić laktator Tommee Tippee - słyszałam, że są dobre, a w naszym przypadku będzie potrzebny, więc...
co do materacyka - kupiłam nowy, bo właśnie się bałam, że używany może być śmierdzący albo zasikany.
Pon 24 Lis, 2008 14:24
eloe25
Heh, no to zbliżamy się ku końcowi... Już 9 miesiąc, powoli zaczyna działać podświadomość - śniło mi się, że mi wody odeszły... Jeszcze nie panikuję, ale niewiele mi brakuje.
Jak już pisałam jolinkowi, Krzyś dziwnie się usadowił i kopie mnie tak, że boli pachwina i noga aż do kolana. No ale cóż, to zapewne tylko początek, w końcu jeszcze minimum 2 tygodnie przede mną Pojutrze idziemy do lekarza, więc się pewnie dowiem, czy już mam lecieć do szpitala, czy jeszcze nie...
jolinku ty już spakowałaś torbę do szpitala, a ja nadal jeszcze nawet nie kupiłam biustonoszy do karmienia. Tak mi się wydawało, że mam mnóstwo czasu, a to tak zleciało... Mam tylko 3 pary majteczek jednorazowych... Jeszcze przede mną zakupy... Dobrze, że mama jest już w Polsce. D. chce mnie do niej zawieźć już w ten weekend - w końcu mam rodzić w Wałbrzychu, a on się obawia, że mogę zacząć rodzić w każdej chwili i woli mnie oddać mamie już teraz Także od weekendu mieszkam u mamy i mam ograniczony dostęp do netu (mama dopiero chce kupić komputer...)
I tak jak jolinek - szukam chętnych do kontaktu sms-owego, którzy przekażą wiadomość na forum, jak już urodzę
A na koniec trochę zdjęć Oto brzuszek w 8 miesiącu, czyli jakieś 2 tygodnie temu

Ten z 9 m-ca wycięłam, muszę zrobić ładniejszy
A następnie seria pt. "Jak to się mamusi nudzi" Miałam 6 kolorów folii samoprzylepnej i stwierdziłam, że przystroję kącik dzidziusia. Także oto co ma Krzyś nad łóżeczkiem, wykonane ręcznie przeze mnie i mojego D. Zaznaczam, że najmniejsza kropeczka jest wycięta nożyczkami No, może nie - te najmniejsze robiliśmy dziurkaczem Trochę się napracowaliśmy

Pon 24 Lis, 2008 14:27
alkajda
wow! imponujące!
i brzuszek taki śliczniasty, duży
Pon 24 Lis, 2008 14:56
aga_mila
Powtórze WOW ale mieliście inwencje twórczą
brzuszek ślicznie urósł
wysyłam mój numer na priv, ale lepiej żeby jednak jeszcze się któraś z was zaoferowała
Pon 24 Lis, 2008 15:18
dorcia4
Świetnie. Naprwde super Jestem pod wrażeniem jak to bosko wygląda
Brzusio cudowny Eloe zabieraj się za zakupy kochana, czas na to...
Ja również wysyłam mój numer na priv. Jestem chętna i gotowa
Pon 24 Lis, 2008 15:35
madziandrzej
Ela cudnie wygląda brzuszek!!!
A Waszą twórczością jestem wręcz zauroczona
Pon 24 Lis, 2008 16:16
pikolinka
ja się dołączam do postów koleżanek ,ślicznie
Pon 24 Lis, 2008 19:20
jolinek
eloe super brzuszek:) Zakupami się nie przejmuj, na pewno zdążysz... Ja jakoś od tygodnia schizuję, więc zaczynasz tak samo jak ja:P ale coś mi się zdaje, że jeszcze poczekamy:) hihihihi...
Ja bym mogła przekazać wieści, ale coś mi podpowiada, że lepiej zdać się na forumkowe ciocie, które nie są obecnie w ciąży, i nie będą miały maleńkich brzdąców przy sobie bo to może utrudnić przepływ informacji:)
Hihihih...
Ja już swoją forumkową ciocię wybrałam i jestem spokojna, że wieści na forum dotrą...
Aaaa.. ja muszę jeszcze staniki dokupić bo mam jeden:P
Pon 24 Lis, 2008 22:57
eloe25
No to ja dziękuję ciociom aga_mila i dorcia4 za numery tel.
A mały dzisiaj żyć nie daje normalnie... Rozpycha się i rozpycha Brzuszek mam jak kamień
Wto 25 Lis, 2008 10:21
jolinek
ciesz się:) Z mojego się ostatnio leń totalny zrobił... i czasami budzę Go na siłę muzyczką albo słodyczami bo aż się martwić zaczynam:P hihihihi więc niech buszuje bo wkrótce troszkę ucichnie, miejsca będzie brakowało:P
Wto 25 Lis, 2008 18:14
eloe25
No mój o dziwo nie reaguje ani na słodycze, ani na muzykę... Jakiś dziwny jest Po prostu jak ma ochotę to kopie i już
Pią 28 Lis, 2008 19:41
eloe25
Po środowej wizycie u gina już wiemy, że wszystko ok, szyjka jeszcze zamknięta i nie obniża się, wyniki w normie. Dostałam tylko furagin, bo mam mało jakichś bakterii w moczu. A Krzyś waży już ponad 3.300
Od jutra jestem u mamy, więc ograniczony dostęp do netu.
Sob 06 Gru, 2008 10:30
eloe25
Cześć dziewczynki Mam chwilkę czasu na internecie, więc skorzystam i skrobnę, co u mnie
Torba do szpitala spakowana, we wtorek byłam u miejscowego lekarza (do którego zresztą chodziłam, kiedy tu mieszkałam) i wyszło na to, że rozwarcie jest już na 1 cm Lekarz jest pewien, że urodzę przed świętami. Coraz bardziej puchnę, no ale to już chyba po prostu końcówka ciąży daje się we znaki mojemu organizmowi. Ogólnie jest mi bardzo nudno, prawie cały czas siedzę z nogami ułożonymi w górze, bo nawet za bardzo wyjść nie mogę: butów nie założę... A poza tym przedświąteczne zakupy w sklepach nie są wskazane dla ciężarnych, na których żaden zabiegany człowiek nie zwraca uwagi... Także...
Niesamowite, że za tydzień lub dwa będę miała mojego synka już na świecie...
Sob 06 Gru, 2008 11:03
aga_mila
eloe25, skąd ja znam te obrzęki mi to już nawet po nocy nie schodzą a rano to nawet twarz mam lekko opuchnięta
koleżanki mi powiedziłały że po twarzy sie zmieniłam a jedna nawet zauważyła że mam opuchniętą warge a to oznaka zbliżającego sie porodu , może też cos takiego zaobserwowałaś ??
odpoczywaj buziaki
Sob 06 Gru, 2008 11:25
Niczka
oj biedulki kochane <przytul>
mnie puchnęły nogi ale nie aż tak ja Wam w prawdzie nie do wszystkich butów dawałam radę wejść ale miałam troszkę łatwiej bo było lato i mogłam np w klapeczkach chodzić
no ale dziewczęta za nie dłygo urodzicie ślcznych syneczków i zapomnicie w mig o takich drobiazgach jak opuchlizna
Nie 07 Gru, 2008 17:48
dorcia4
Elu hoho rozwarcie. To ja już czatuje przy telefonie, jak słysze sms to lece i sprawdzam czy od Ciebie Kochana trzymaj się już za pare dni maleństwo będzie z Wami Ale super
Nie 07 Gru, 2008 18:48
krolowafal
Elu hoho rozwarcie
Czyzby Ela zaczela rodzic?? Jesli tak to trzymam kciuki!!
Nie 07 Gru, 2008 20:25
mindzia
Oj, już rozwarcie... no to już niedługo następna mamusia, będzie miała swoje dzidzi na świecie
Nie 07 Gru, 2008 20:39
dorcia4
Czyzby Ela zaczela rodzic?? Jesli tak to trzymam kciuki!!
Nie nie zaczęła o tyle co mi wiadomo. Ela w ostatnim poście napisała, że była u lekarza i ma rozwarcie na 1 cm a ja się tym strasznie przejęłam
Pią 12 Gru, 2008 13:25
eloe25
Jeszcze nie zaczęłam rodzić, ale miło mi, że trzymacie za mnie kciuki Chyba już niedługo, bo jak stwierdziła moja mama "brzuszek ci spadł", cokolwiek by to oznaczało A dzisiaj kolejna wizyta u lekarza, więc się dowiem co i jak. Mały coraz bardziej buszuje. A co do opuchlizn - chyba zacznę wychodzić w kapciach
Myślcie o mnie
Pią 12 Gru, 2008 13:39
Niczka
myślimy myślimy
a na kapcie Kochana za zimno chyba że takie bamboszki za kostki różowe wiesz jak doda nosi
Pią 12 Gru, 2008 13:55
dorcia4
Myslimy i to dużo.Trzymaj się kochana i wypoczywaj bo zaraz będziesz trzymała swoje maleństwo w ramionach
Pią 12 Gru, 2008 20:00
aga_mila
Myślimy i trzymamy kciuki
Pią 12 Gru, 2008 20:30
BiK
Ja też, ja też trzymam kciuki i oczywiście myślę o Was Ciągle zaglądam w Twój wątek
Pon 15 Gru, 2008 21:09
dorcia4
Ze względu na to, że Ela ma ograniczony dostęp do internetu przekazuje od niej wiadomość:
"Jeszcze nie urodziłam i na razie się nie zapowiada. Lekarz stwierdził, że równie dobrze mogę urodzić za 3 dni jak i dotrzymać do świąt"
Także dziewczynki już "za chwile" będzie z nami kolejny forumowy dzieciaczek. Och jak cudownie...
Sro 24 Gru, 2008 18:25
Niczka
uwaga uwaga
sms od Eloe:
Wesołych Świat i smacznej kolacji! Krzyś urodził się w Wigilie po 7 godzinach porodu, także dzisiaj proszę nie telefonować Waga: 3,570, 10 w skali Apgar.
Dzięciątka gratulujemy szczęśliwym Rodzicom i dzielnej Mamusi
Sro 24 Gru, 2008 19:00
BiK
Cudowna wiadomość!!! Normalnie prezent dla forum Dużo zdrówka i wypoczynku Wspaniała data narodzin :*
Sro 24 Gru, 2008 21:40
pikolinka
GRATULACJE
Sro 24 Gru, 2008 22:09
lilijka
To wsaniała świateczna wiadomośc. I chyba wymarzony prezent pod choinke. Gratuluje!!
Sro 24 Gru, 2008 22:30
dorcia4
Przekazuje wiadomość od Eli niestety z małym opóźnieniem
"Urodziłam dzisiaj tj. w Wigilie. Krzyś waży 3570 gr, rodziłam 7 godzin: od 7 do 14. Drastyczne szczegóły: było okropnie, nie zeszły mi wody tylko o 12 doktor przebił pęcherz. Jestem nacięta i mam pęknięte krocze i szyjke ale przeżyłam Nie moge w to nadal uwierzyć ale Krzyś leży obok i słodko śpi"
Ze względu na brak internetu napisałam dopiero teraz ale widze, że Niczka już mnie wyprzedziła.
Sro 24 Gru, 2008 22:44
lilijka
ojej, ale mi sie troszke smutno zrobiło, bo poród był ciężki i męczący. Mam nadzieję , że szybko wrócisz do zdrowia i ż e wszystko ładnie sie pogoi. Przytulam:)
Sro 24 Gru, 2008 22:53
Niczka
z wieką przyjemnością przedstawaiam Wam Krzysia w imieniu Eli oczywiście
z opisem "mój śpioszek malutki "


Sro 24 Gru, 2008 23:01
magdallena85
Gratuluje jest sliczny
Czw 25 Gru, 2008 01:30
Emilka
Gratuluję pięknego synka jest naprawdę słodziutki
Czw 25 Gru, 2008 08:37
susunia
Cudny ten Twój śpioszek No, a dzień urodzinek niesamowity Mam tylk adzieję, ze mamusia będzie się teraz czuła już tylko lepej
Czw 25 Gru, 2008 09:32
mimi
Gratuluje pięknego i zdrowego synusia!! życze szybkiego powrotu do domciu
Czw 25 Gru, 2008 10:32
karusia
Ale super dzień sobie Krzysiu wybrał
Gratulacje!!! Maluch jest słodziutki
Czw 25 Gru, 2008 11:36
BiK
Jeszcze raz grautluję Dzieciątka Krzysia I Wesołych Świąt kochani, chociaż u Was na pewno będą one WESOŁE
Czw 25 Gru, 2008 14:12
illit1
Gratulacje Szkoda że poród był nieciekawy, ale Krzyś wszystko wynagrodzi
Czw 25 Gru, 2008 15:26
Aga_K
Ogromne gratulacje!! Krzyś jest słodziutki:) Elu wypoczywaj i szybciutko do nas wracaj z relację i kolejnymi zdjęciami ślicznego synka
Czw 25 Gru, 2008 16:27
renowka
Gratulacje zdrowego synusia.
Czekamy na Wasz powrót ze szpitala i relacje.
Szkoda że poród był ciężki. Ale już po wszystkim.
Czw 25 Gru, 2008 18:51
jolinek
Moje gratulacje!!!!:) Ale niespodzianka... prawdziwy prezent pod choinkę:)
śliczny śpioszek!
Pią 26 Gru, 2008 18:18
karome
Cos wspanialego: cud narodzin w wigilię Bożego Narodzenia
Gratuluje Elu, Tobie i męzowi oczywiscie, a Krzysia witamserdecznie
Wierze ze tak cudowny spioszek pomoze Ci szybko zapomniec o bolesnych przejsciach...
Pią 26 Gru, 2008 19:37
Dafnie
Wróciłam po przerwie świątecznej do domku a tu taki cud bożonarodzeniowy - Serdeczne gratulację
Sob 27 Gru, 2008 09:18
domcia
Gratuluję Ela, synek Sliczny mam nadzieje, że szybko wrócicie do domku
Sob 27 Gru, 2008 17:07
kinita
Piękny Synuś, Elu:) Gratulacje dla dumnych i szczęśliwych rodziców:)
Sob 27 Gru, 2008 19:17
krolowafal
Elu gratulajce!! Sliczny synus i cudowny prezent na swieta!!
Sob 27 Gru, 2008 20:45
Agathea
Gratuluję pięknego synka!! Piękny prezent bożonarodzeniowy!!
Nie 28 Gru, 2008 11:33
mindzia
Gratulacje. Ja nadal czekam
Nie 28 Gru, 2008 12:21
olaand
Serdecznie gratuluję Ale sobie datę Mały wybrał, jak Adam Mickiewicz Ślicznie wygląda na tym zdjęciu Czekamy na więcej
Nie 28 Gru, 2008 12:35
biedronka160
Gratuluję Elu !!
Najważniejsze, że maluszek już jest z Tobą a wszystkie trudy porodu zaraz szybciutko wynagrodzi
Nie 28 Gru, 2008 13:16
aga_mila
Eloe gratuluje , szczęśliwemu tatusiowi oczywiście również , mamy najpięjkniejsze prezenty pod choinką
Krzysiu to sliczny chłoczyk
a poród szybko zapomnisz Krzyś ci wszystko wynagrodzi
Nie 28 Gru, 2008 18:26
Niczka
Eloe napisała, że sa już w domu Ona ma się już coraz lepiej a Mały jest w miarę spokojny
a teraz wklejam Wam ukochane zdjęcie Eloe:


cudne maleństwo
Nie 28 Gru, 2008 18:34
miu miu
Śliczny maluszek...normalnie sie wzruszyłam.
Nie 28 Gru, 2008 18:55
jolinek
śliczny..:)
Nie 28 Gru, 2008 19:54
BiK
Mały Krzysiu jest przekochany, nic tylko tulic i całowac! Imiennik mojego męża
Nie 28 Gru, 2008 23:29
marinka
Śliczne zdjęcie. Jejku ile dzieciaczków przybyło w tym roku na naszym forum.
Pon 29 Gru, 2008 21:59
dorcia4
Elu ja jeszcze Ci nie gratulowałam tutaj. To zapewne był najwspanialszy prezent jaki w życiu mieliście można pozazdrościć A Krzysiu jest kochany
Wto 30 Gru, 2008 18:47
madziandrzej
Cudne dzieciątko!!!!
GRATULUJĘ SERDECZNIE!!!!
Nie 04 Sty, 2009 16:41
asioo
ależ śliczności, ogromne gratulacje
Pon 05 Sty, 2009 09:34
alkajda
Gratuluję serdecznie, śliczny chłopak!
Pon 05 Sty, 2009 10:08
domcia
śliczny mały śpioszek gratuluje mamusi
Pon 05 Sty, 2009 11:44
eloe25
Witajcie dziewczynki!
Dziękuję za trzymanie kciuków, życzenia i zachwyty Znalazłam chwilkę czasu, aby usiąść i napisać, jak to u mnie było z porodem... No więc nie wspominam go najlepiej. Jestem szczęśliwa, że to przeżyłam, że wszystko poszło dobrze, że skończyło się szczęśliwie i że na świecie jest mój synek, cały, zdrowy, piękny, kochany...
Modliłam się, żeby nie zacząć rodzić w Wigilię - chciałam spokojnie zjeść kolację, nacieszyć się prezentami, pośmiać z rodziną. No ale Krzyś chciał inaczej. O 6:00 rano obudziło mnie jego kopnięcie - jakby kopnął w jakąś kość. Zabolało i zachciało mi się kupkę, więc poszłam do toalety... I chodziłam tak do tej toalety co 5 minut przez 40 minut z przeświadczeniem, że bóle brzucha, które odczuwam, to nic innego, jak niemożność zrobienia wyżej wymienionego. Kiedy jednak w toalecie zobaczyłam krew, przeraziłam się. Zbudziłam mojego D., panikując, że nie wiem, co się dzieje i żeby zawiózł mnie do szpitala. Dotarliśmy tam w 10 minut z drugiego końca miasta... W aucie miałam już skurcze co 3 minuty. Podczas przyjęcia do szpitala mój D. został wyproszony z pokoju i biedny czekał na korytarzu. W szpitalu byliśmy o 7:00, przez godzinę pielęgniarka wypytywała mnie o różne rzeczy, twierdziła, że jeszcze za wcześnie przyjechaliśmy i spokojnie mogliśmy posiedzieć w domu (!!!), wypełniając ankiety i papierki i 2 razy dzwoniąc po lekarza. Kiedy w końcu się zjawił, stwierdził tylko "rozwarcie 4, zaraz rodzimy". Kiedy wyszłam po Darka, zielonego i bladego ze strachu (w końcu nie wiedział, co się ze mną dzieje...), już przebrana w koszulę i szlafrok i powiedziałam "idziemy rodzić", tylko się uśmiechnął. Na korytarzu czekaliśmy jeszcze jakieś 20 mnut, zanim zaprowadzono nas na salę porodów rodzinnych.
I zaczęło się. Przyszedł lekarz, zbadał, stwierdził, że jeszcze za wcześnie - i poszedł. Położna przyszła, porozmawiała, podłączyła mnie do KTG - i poszła. Gdyby nie było ze mną D., trzymającego mnie za rękę przy każdym skurczu, masującego plecy i powtarzającego "jeszcze tylko troszkę", umarłabym tam ze strachu i rozpaczy. Położna przychodziła co kilkanaście minut i odchodziła, powtarzając do D., że "jakby się coś działo, to proszę wołać"... Jakby się coś działo!!!... O 10:00 przyszło 3 lekarzy. Pozaglądali w papierki, powiedzieli do nas "wrócimy za 2 godziny"... i poszli. D. później wyznał mi, że w tym momencie był bliski załamania, patrząc, jak cierpię i słysząc, że lekarze zjawią się za 2 godziny. Podejrzewam, że w innej sytuacji zrobiłby raban, ale skupiony był na trzymaniu mnie za rękę, głaskaniu i powtarzaniu "jeszcze troszkę", a ja patrzyłam na wskazówki zegara, wiszącego naprzeciwko, modląc się, żeby już była 12:00. Położna przyniosła piłkę, pobyła z nami przez chwilę i poszła, zostawiając mnie skaczącą na piłce, podtrzymywaną przez D. Wstawałam z łóżka, kucałam, skakałam na piłce, aż w końcu o 12:00 łaskawie zjawił się lekarz i przebił mi pęcherz, aby wody płodowe mogły odejść... Bóle się nasiliły momentalnie. Przez kolejne 2 godziny starałam się nie krzyczeć, ale mi nie wychodziło, a D. pytał się tylko, czy nadal go kocham, na co ja niezmiennie odpowiadałam "bardzo". I rzeczywiście nigdy nie kochałam go mocniej, niż w tym momencie, kiedy patrzył, jak rodzę jego syna, ściskał mnie za rękę przez tyle godzin i po prostu był obok. W końcu o 14:00 położyłam się na łóżku, krzycząc, że dłużej nie wytrzymam. Położna już się zjawiła, a także 2 lekarzy. W ciągu 10 minut parłam, zaciskałam oczy najmocniej jak mogłam (położna nie była uprzejma powiedzieć mi, żebym ich nie zaciskała... Do dzisiaj moje białka są krwistoczerwone), aż jeden z lekarzy pomógł mi urodzić Krzysia, naciskając na mój brzuch i wypychając mojego syna na świat. Oczywiście zostałam nacięta z jednej strony, z drugiej strony pękłam, miałam pękniętą szyjkę, a 1,5 godziny zszywania i łyżeczkowania wspominam jeszcze gorzej, niż sam poród, ale... Kiedy położyli mi synka na brzuchu, zauważyłam jedynie, że jest bardzo podobny do mojego D., że jest piękniejszy, niż się spodziewałam - nie był pomarszczony ani fioletowy - i wrzeszczał wniebogłosy.
Dopiero w drugą noc w szpitalu dotarło do mnie, że naprawdę mam synka. Rozpłakałam się wtedy i po raz pierwszy powiedziałam do niego "mój kochany synek". Bólu porodu nie zapomniałam i nigdy nie zapomnę, tak samo jak nieudolności położnej i opieszałości lekarzy, ale... Być może kobiety mają w sobie coś z masochistek, bo nie skończymy na 1 dziecku. No chyba, że D. nie będzie już chciał po raz drugi przeżywać czegoś takiego.
Pon 05 Sty, 2009 12:06
domcia
eloe25, byłaś naprawde dzielna i twój trud został wynagrodzony bo masz wspaniałego synka tak to juz jest, niestety w Polsce służbie zdrowia wiele brakuuje ale dobrze, że mialaś przy sobie męża, który cię wspierał spisał się na medal jeszcze raz gratuluje
Pon 05 Sty, 2009 12:10
madziandrzej
Eluniu Kochana jesteś strasznie odważna!!!
Podziwiam Cię niesamowicie!!!!
Gratuluję Ci synka i bardzo, bardzo wartościowego Darka!!!!
Buziaczki Kochana :***
Pon 05 Sty, 2009 15:08
renowka
Męża masz kochanego i fajnie że przeżyliście to razem.
Z Twojej relacji widać jak bardzo się kochacie. A teraz macie jeszcze jedno serduszko do kochania
Pią 09 Sty, 2009 14:47
eloe25
Mały cały czas przy cycku... Normalnie ja się wykończę! Była dzisiaj położna i stwierdziła, żebym karmiła Krzysia częściej, ale jak się da częściej, skoro on je "raz dziennie - przez cały dzień"? Potrafi pić z jednej piersi przez 2 h! A raczej: spać... próbuję go wybudzać, ale to nic nie daje - zasypia i już, a jak się budzi, albo odkładam go do łóżeczka, to wrzeszczy, że chce dalej do cyca... Mały terrorysta no... W nocy go dokarmiam, bo nie mogę już 3 godzin na krześle spędzać, trzymając go. Ehhh... I tak go kocham
Pią 09 Sty, 2009 14:53
Niczka
Niko robił dokładnie to samo z tym, że ja kilałam po brodzie, rozbierałam stópki bo jak dziecko chłodno to ponoć nie zaśnie przy karmieniu, kiziałam po policzkach, i trochę się najadał no i w nocy jadł więc nie dokarmiałam, ale ulubione zajęcie zasnąć na cycku a jak się zgubi ryczeć o niego bo jakiś prosiak mu go ukradł
z czasaem będzie coraz lepiej też będzie przysypał ale mniej
Sob 10 Sty, 2009 18:24
aga_mila
eloe25, ja miałam tak samo ale jak tylko mały przestaje ssac to zabieram mu piers wczesniej próbuje pobudzic do ssania, musiał sie nauczyc że cycek jest od ssania, ale nadal zasypia przy cycusiu
Wto 20 Sty, 2009 23:18
eloe25
Dzisiaj byliśmy na pierwszym spacerze i mały przespał całą podróż. Niemowlęta są dziwne Podskakują na dźwięk spadającego na podłogę smoczka, a zupełnie nie przeszkadza im kolebanie w samochodzie czy wózku i jazda po wertepach. W każdym bądź razie trochę się bałam - szaleje u nas grypa, ale skusiłam się i jak tylko będzie ciepło, to będziemy sobie spacerować. Nawet nie sądziłam, że i mi tak się humor poprawi: to ciągłe siedzenie w domu jest dobijające... Tym bardziej, że poprzez siedzenie w domu uznaję dosłowne siedzenie przez cały dzień w fotelu i lulanie / karmienie małego... Naprawdę, mam synka, który w dzień nie prześpi minuty, a w nocy budzi się co godzinę. Czasami mam wrażenie, że zwariuję, ale wtedy on robi taką słodką minkę... Eh...
Sro 21 Sty, 2009 16:38
Aga_K
Eloe z każdym dniem będzie lepiej i Krzyś na pewno z czasem zacznie więcej spać. Jeżeli tylko możesz to stara A spacerki pozwolą mu sie trochę uodpornić U nas też jest sezon na grypę ale staramy się nie dać
Czw 22 Sty, 2009 11:32
jolinek
eloe25 mi Wojtuś w ogóle nie chciał spać w dzień. Doszło do tego, że jako miesięczne dziecko spał tylko w nocy, a w dzien potrafił np od 4 rano do 14 buszować.. Teraz się uregulowało, obserwowałam go długo i okazuje się, że lubi wczesnie wstać tzn koło 7-8 rano, a później super zasypia po 10:) i spi nawet 2h:) Tak więc obserwuj Krzysia
::)
Pią 23 Sty, 2009 18:48
aga_mila
to super że byliście na spacerku u nas też grypsko panuje, cały czas obserwuje małego,
mój Franek jeśli chodzi o spanie to śpi tak do 11-12 ale później to już ciężko o sen, na spacerze owszem ale w domu hm, czasami śpi po troszku, budzi i roi godzinke dwie, no cóz miejmy nadzieje że te nasze dzieci wyregulują sobie jakoś to spanie
Czw 29 Sty, 2009 15:23
eloe25
Oj dziewczynki, ja już wysiadam... Ogólnie wysiada mi najbardziej kręgosłup. Mały jest niesamowicie wrażliwym dzieckiem Nie przyzwyczajaliśmy go, ale on po prostu MUSI być na rączkach, a mówienie "nie bierz go, niech się wypłacze" jakoś nie przynosi mi ulgi. Ani tym bardziej jemu... Siedzę po 8 godzin w fotelu, trzymając go na rękach, bo jak tylko odłożę go do łóżeczka - zaraz jest wrzask. Zdarzają się noce, kiedy prześpi po 3 godziny i obudzi się 2-3 razy, ale takie noce należą do rzadkości... Zwykle jest tak, jak dzisiaj - pobudka co godzinę, co 40 minut... I chociaż kocham go niesamowicie, to czasami już nie mam cierpliwości...
Dzisiaj kupiłam chustę do noszenia. Muszę się nauczyć używania jej, bo nie mogę nawet nic zrobić w domu - ani wymyć naczyń, ani ugotować obiadu... Siedzę tylko w tym fotelu, trzymam małego i wgapiam się w telewizor. To jest naprawdę straszne Może ta chusta coś rozwiąże, bo ja niedługo zwariuję, a mój kręgosłup się rozleci.
Czw 29 Sty, 2009 20:35
BiK
Elu, może to Cię trochę uspokoi, że niemowląt do 6 m-ca życia nie da rady rozpieścic noszeniem, gdyż tak małe dzieci nie mają jeszcze rozwinietego myślenia przyczynowo-skutkowego, tzn. nie wiedzą, że jeśli będą płakac, to ktoś je weźmie. Serwując maluszkom ogromną porcję noszenia, przytulań zdobywamy ich zaufanie i dajemy im ogromne poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu mają później odwagę by stawic czoła nowym wyzwaniom! Jeśli pozostawia się płaczące dziecko samego, po pewnym czasie może przestac płakac gdyż zda sobie sprawę, że przecież i tak nikt do niego nie przyjdzie Także Elu ciesz się, że możesz tulic małego, bo nim się nie obejrzysz on będzie już od Ciebie "uciekał" A z tą chustą to świetny pomysł. Może też pomoże leżaczek-bujaczek
Czw 29 Sty, 2009 21:22
aga_mila
nasz syneczek też lubi noszenie , baaaardzo nie lubi byc sam, nudzi mu sie, też sie zastanawiałam nad chustą, bo może bardzo ułatwic życie, ale jest troszke droga , trzymam kciuki żeby było lepiej , może Krzys ma akurat taki etap że chce byc blisko mamusi daj znac czy poskutkowało
całuski dla Krzysia pieszczoszka
Czw 29 Sty, 2009 23:47
Aga_K
A ja się nie zgadzam z Bożenką.... i jestem pewna, że można dziecko w ten sposób rozpieścić... zwłaszcza, że niemowlaczki to cwane bestie bo np dlaczego niektóre dzieci płaczą jak się je trzyma siedząc a jak tylko się wstanie to przestają? Moja znajoma tak przyzwyczaiła dziecko do tego, ze trzyma je na rękach i z nim -dosłownie -tańczy, ze jak się je nosi nie ruszając to płacze....
Może to co napiszę wyda się niektórym bezduszne ale jestem zwolenniczka tego, żeby pozwolić dziecku sie wypłakać... nie zostawić je samo i wyjść,... ale jak płacze to np położyć się razem z dzieckiem w łóżku, być przy nim cały czas, głaskać, przytulać ale nie trzymać na rękach i na pewno nie huśtać. Z czasem można np przyzwyczaić dziecko, że lezy sie z nim i na krótkie chwile wychodzić, wtedy dziecko sie uczy, ze nawet jak na chwile mama zniknie to i tak zaraz wróci.
Eloe siedzenie z dzieckiem w fotelu tylko utwierdzi synka w przekonaniu, ze jak będzie płakał to mama będzie go tulić a przecież maluszkowi nic złego nie dzieje się w łóżeczku a dla Ciebie bedzie coraz większym problemem no i coraz trudniej będzie Ci go tego oduczyć.. Ja bym sie przemęczyła 2-3 dni i spróbowała nauczyć małego leżenia w łóżeczku albo chociaż w leżaczku bo na dłuższą metę to się wykończysz, a tego na pewno nie chcemy, bo nie będzie miał nam kto tu fotek wklejać
Nasi rodzice byli strasznie przeciwni jak od samego początku przyzwyczajaliśmy Zuzkę do spania w łóżeczku i nie pozwoliliśmy np usypiac na rękach teraz nie ma problemu z włożeniem jej do łóżeczka.. nawet jak nie jest jeszcze bardzo śpiąca to się tam bawi a po chwili usypia. I wcale nie czuję sie złą mamą tylko dlatego, ze nie trzymam córeczki cały czas na rekach a mała potrafi sama sie sobą zając jak trzeba - czasem wystarczy, że nas widzi i też czuje sie bezpiecznie
Pią 30 Sty, 2009 09:21
renowka
Ja doświadczenia jeszcze nie mam - ale mam znajomych z 5 miesięczną córcią i niestety oni nie są w stanie wyjść z domu. Mała nie płacze tylko na rękach u mamy i koniecznie musi być noszona na stojąco.
Zostawili ją kiedyś u dziatków na 2 godziny i efekt jest taki że dziadki nie chcą zostawać. Bo zanosiła się płaczem przez te dwie godziny i uspokoiła się dopiero jak mama ją wzieła na ręce.
Więc myślę że poprostu została do tego przyzwyczajona.
-ale ja się w sumie nie znam więc przepraszam jeśli kogoś uraziłam.
Pią 30 Sty, 2009 09:42
jolinek
Też czytałam, że rozpieścić się nie da... ja czytałam, że to nawet do około 10-ego miesiąca życia obowiązuje, no ale nastawiona do tego jestem sceptycznie:> Staram się Wojtusia nie nosić, nie kołysać i w ogóle, raczej właśnie przytulić się do Niego, pogłaskać, żeby się wyciszył, ale wiadomo nie zawsze człowiekowi starcza siły:)
Ela karmisz tylko piersią? Ile zjada Mały tzn jak długo?
Pią 30 Sty, 2009 15:35
eloe25
Eh jolinku, i tutaj uderzyłaś w czułą strunę, z którą nie daję sobie rady od kilku dni... Płaczę i zadręczam się, że jestem złą mamą, że jakiś wybrakowany ze mnie egzemplarz, ale... od początku miałam problem z karmieniem piersią. Nawet położna, która do mnie przychodzi stwierdziła, że mam mało pokarmu, a piersi miękkie Dokarmialiśmy małego z początku mlekiem modyfikowanym 1-2 razy dziennie, głównie w nocy, ale teraz... Coraz więcej je modyfikowanego, a ja mam coraz mniej mleka w piersiach. Mały potrafi zjeść od 60 do 120 ml! A ja kiedyś z ciekawości ściągnęłam sobie pokarm... Niecałe 60 ml... z obu piersi... I tak się dołuję coraz bardziej, a w mózgu kołacze mi się myśl, że jestem jakaś gorsza, skoro tyle kobiet nie ma problemu z karmieniem, a ja akurat tak - a przecież tak bardzo chciałam karmić piersią! Teraz jestem w stanie karmić małego najwyżej 2 razy dziennie, bo... więcej nie mam czym Rozmawiałam z doradcą laktacyjnym, jak radziła Niczka, i kobietka kazała mi przystawiać małego, pić dużo, ściągać pokarm laktatorem co 2 godziny... Robiłam wszystko, oprócz tego ściągania laktatorem, ale chyba zaczę - bo przecież nie mogę stracić pokarmu, kiedy mały dopiero co skończył miesiąc! Ogólnie jestem złą mamą. Jakoś się nie domyśliłam, że Krzyś ma wzdęcia i chyba z tego powodu tak płakał, a kiedy wczoraj poszłam do apteki i kupiłam zawiesinę na wzdęcia, to dzisiaj mam względny spokój... Płakać mi się chce i ogólnie mam dzisiaj chandrę. Jestem wybrakowana po prostu - a przynajmniej tak się czuję.
Rozpisałam się bez sensu... Odpowiadając na twoje pytanie, jolinku: nie, nie karmię tylko piersią, ale jak już mi się uda, to mały potrafi ssać i 40 minut z jednej.
Bożenko trochę mnie pocieszyłaś tym naukowym zdaniem, bo nie mam serca go zostawiać w łóżeczku, kiedy Krzyś wrzeszczy - ale jak już napisałam, dzisiaj jest względny spokój i nawet śpi dosyć dużo (jak na niego). Tylko musiałam się domyślić, że ma wzdęcia...
Agnieszko buziaki przekazałam . A co do chusty - są rzeczywiście drogie: moja kuzynka kupiła jakąś za 360 zł, z jakichś naturalnych włókien, dobrej firmy, itd... Ale ja znalazłam na allegro z firmy LennyLamb i zamierzam taką kupić: mają dobrą opinię jako firma, a chusta kosztuje 160 zł. Jak już przyjdzie, to dam znać jak wygląda i ak się sprawuje. I czy sobie z nią poradziłam
Pią 30 Sty, 2009 17:26
Niczka
eloe ja widzę, że ktoś Cię musi przywołać do porządku!!!! wybij sobie z głowy, że jesteś złą mamą jesteś najwspanialszą mamą dla swojego dziecka!!! może troszkę zmęczoną, może troszkę nie doświadczona, może jeszcze nie do końca łapiesz co i kiedy mały chce ale nauczysz się z czasem i nie znaczy to, że jesteś złą mamą!!!
jesteś dobrą mamą!!!
ja też synka noszę i kołyczę i tańcze z nim i kręce się w kółko i robię różne głupotki jak marudzi i nie znaczy to, że nie poleży On sam w łóżeczku że nie zaśnie sam, spał z nami w łóżku 3 miesiące z mojej i Jego wygody po czym powędrował do łóżeczka i spi w nim cudownie więc nie ma reguły do dzieci każde jest inne
o pokarm musisz powalczyć i tu akurat to sciąganie będzie ważne bo pokarm działa na zasadzie popyt- podaż więc jak odciągniesz wytworzy się nowy i piersi będą pełniejsze a mały będzie miał więcej mleczka do wypicia, najlepiej laktację pobudza jęzorek maluszka więc niestety wiem, że to męczące ale przystawiaj małego choć na chwilę nawet przed dokarmianiem niech wypije co jest w piersi a jak bedzie dalej głodny to flacha
wzdęć mogłas nie zauważyć przez te frustracje związane z mlekiem więc się nie obwiniaj ważne, że już jest ok a Ty kochana JESTEŚ DOBRĄ MAMĄ!! pomogłaś swojemu maluchowi i tak tylko wolno Ci myśleć, powtarzaj w kółko az zapamiętasz raz a dobrze JESTEM DOBRĄ MAMĄ I Z WSZYSTKIM SOBIE PORADZĘ a nawet choć nie jesteś idealną mamą w swoim odczuciu to na pewno kochasz swoje dziecko i dla niego jesteś idealną mamą!!!
co do chusty my mamy, nosimy sie przodem do kierunku jazdy bo inaczej Niko się buntuje chustomaniacy twierdzą, że to źle hmm cóż może z czasem jak Niko popdrośnie zechce się nosić na biodrze albo jakoś inaczej na razie jak ma humor nnosi się w podwójnym X przodem do świata ja uważam że chusta jest o wiele lepsza niż jakiekolwiek nosidełko!!! i wierzę, że bęzie się Wam dobrze nosiło
pozdrawiamy, ściskamy i więcej wiary w siebie sama się nie dołuj to nie pomoże
Pią 30 Sty, 2009 17:53
asioo
Ja tez sie nie zgadzam z Bożenką, tym bardziej ze podała dwie sprzeczne informacje
Pią 30 Sty, 2009 18:30
jolinek
eloe.. przeprazam, że zasmuciłam:( nie jesteś złą matką... Naprawdę różne są koleje losu:>
Pią 30 Sty, 2009 18:57
asioo
No pewnie że nie jesteś złą matką, najlepszą jaka może się trafić Twojemu synkowi, więc głowa do góry, bo mały teraz jej potrzebuje
Pią 30 Sty, 2009 21:26
aga_mila
eloe25 nie wolono ci tak myslec , jesteś jedyna i najwspanialszą mamą dla Krzysia na świecie , żadna z nas nie jest idealna, ja też często się zastanawiam co jest mojejmu maluchowi a jak boli go brzuszek to od razu mam wyrzuty sumienia że coś źle zjadłam ,ale nie da sie uniknąc błedów i wpadek, musisz myślec pozytywnie
nie zadręczaj sie że nie masz tyle mleka co potrzeba bo stres to nasz wróg, na spokojnie przystawiaj Krzysia na pewno Ci się uda i mleczka będzie coraz więcej, jak Ci poradziła Niczka najpierw cyc a później flacha
jeszcze co mi sie przypomniało, musisz jakimś cudem sie wyspac, tzn jak tylko uda ci się uspic Krzysia zaraz sie połóż, mi to przynajmniej pomaga, bo jak sobie pośpie to zaraz nachodzi mleko
ja nosze małego, lulam, tańcze, bujamy sie ,jak potrzeba to śpi ze mną cała noc w łóżku, bo jak człowiek zmęczony to każda metoda dobra żeby maluch usnął ostatnio trzy noce z rzędu usypiał na mnie, brzuszkiem do brzuszka bo inaczej nie dało rady,ale jest i tak że położe go koło siebie powiem śpimy i śpimy, nie ma reguły (nie wiem czy to sie nie obruci przeciwko mnie, ale na razie nie jest źle, stosuje różne metody)
ja mam Infacol na wzdęcia dodatkowo staram sie codziennie masowac brzuszek okrężnymi ruchami i z góry na dół całą dłonią ( nie podczas ataku), dodatkowo pomagaą ciepły okład z pieluszki na brzuszek, można też spróbowac suszarki, albo w czasie ataku właczyc odkurzacz lub właśnie suszarke, niektóre dzieci uspokaja szum
zapomniałam dodac że rzy każdej okazji kłade małego do spania na brzuszku, jelita wtedy inaczej pracują i gazy łatwiej odchodzą , mały śpi i pruka i się nie budzi
trzymam kciuki
Nie 01 Lut, 2009 15:07
eloe25
jolinku nie zasmusiłaś, nie martw się - sama się zasmucam.
Dzięki dziewczynki. Po prostu... czasami wpadam w chandrę i już tak jest. Niby wiem, że nie powinnam się dołować i obwiniać, ale psychika sama działa i już...
Też mam Infacol. Mały niby po nim lepiej śpi, jedna z koleżanek pożyczyłA MI TEŻ TEN LEŻACZEK-BUJACZEK I WIBROWANIE GO WŁAŚNIE UŚPIŁO. (o, caps lock mi się włączył )Dzięki D. się wyspałam, bo pilnował małego do 3:00 w nocy, a ja zasnęłam jak kamień. Ogólnie często go pilnuje do 1-2 w nocy, ale wiadomo - musi do pracy chodzić... Mały mimo wszystko marudzi i płacze, pomimo Infacolu, masowania, ciepłych okładów i mam wrażenie, że czasami jest to po prostu z nudów... Bo brzuszek ma miękki. Biorę go na rączki, uspokaja się, odkładam, poleży z 5-10 minut i znowu płacz. Mimo to staram się go już aż tak długo nie lulać i jak najwięcej kładę z powrotem do łóżeczka, na kanapę, na leżaczek...
Trochę to chaotycznie napisałam.
Nie 01 Lut, 2009 17:05
Aga_K
Eloe i tak trzymać na pewno z czasem Krzyś się nuczy, że jak jest obok Was to jest bezpieczny i z pewnością się uspokoi. Mówcie do niego dużo, zwłaszcza jak go kładziecie - kontakt z maluchem jest bardzo ważny zwłaszcza jeżeli to jest taki przytulak jak Krzyś
NIE JESTEŚ ZŁĄ MAMĄ!!! to, ze się nie domyśliłaś że mały ma wzdęcia o niczym nie świadczy i na pewno nie Ty jedna Nie jest łatwo odgadnąć co w danym momencie dolega maluszkowi Ja sama nie wiem, czy czasami jak Zuzia płakała to ją coś bolało czy po prostu marudziła, po prostu jak po chwili przestawała to uznawałam, że to są jej fochy a jak nie to tez tuliliśmy i nosiliśmy. Na pewno z czasem nauczycie się siebie ale to może troszkę potrwać.
O mleczko warto powalczyć i Niczka wszystko już wyżej napisała ale jeżeli prób Ci sie nie uda pobudzić laktacji to tez nie będziesz zła mamą. Zobacz ile dzieciaczków jest od samego początku jest karmionych butelką i rosną zdrowo Takie obwinianie się może co najwyżej zaszkodzić bo na pewno Ci nie pomoże. I tak jak pisała Aga dobrze by było gdybyś choć trochę wypoczęła - wtedy będzie łatwiej walczyć o mleczko
A juz na pewno nie jesteś wybrakowana... JESTEŚ NAJWSPANIALSZĄ MAMĄ DLA TWOJEGO SYNKA i on potrzebuje uśmiechniętej wypoczętej mamusi. Nie oznacza to, ze nie mozesz popełniać błędów Nie ma idealnych mam - najważniejsze, ze kochasz synka i robisz dla niego wszystko co tylko mozesz Każda z nas miała bądź ma mniejsze lub większe problemy z naszymi pociechami i od tego min jest to forum, zeby się wygadać wynarzekać a potem wziąć mocno w garść i radzić sobie ze wszystkimi kłopotami
Przytulam Cie mocno i przesyłam mnóstwo pozytywnej energii, bo na początku też miałam duże problemy z karmieniem ale udało mi się, mimo, ze bolało i miałam na prawdę mało mleczka do dzisiaj Karmie Zuzie tylko piersią Dasz radę!!
Nie 01 Lut, 2009 17:32
pikolinka
Pozwolę sobie wyrazic tutaj moje zdanie, nie mam jeszcze dzieci, ale i ja nie moge zgodzic sie z Bozenką. Dziecko właśnie sie bardziej przyzwyczai sie do tego ze jak płacze to mama bedzie zawsze do jego uslug, do doprowadzi do takiej sytuacji o jakiej napisala renowka. Tak więc przytulac , tulic, nosic tak ale z umiarem i madrze. Za moje zdanie mamy oburzone tym co napisalam przepraszam .
Wto 10 Lut, 2009 17:21
eloe25
Jest lepiej.
To zdanie odnosi się do wszystkich aspektów naszego życia z Krzysiem. Pokarm po mojej walce z laktatorem i ustabilizował się - mam go więcej i jestem w stanie karmić Krzysia kilka razy dziennie. Nadal karmię go sztucznie, ale z tych kilku karmień naturalnym mlekiem niesamowicie się cieszę, bo widzę, że pokarmu przybywa i w końcu mam nadzieję, że będzie lepiej. Miałam trudności z Krzysiem, który mimo wszystko przyzwyczaił się do butli, ale 3 dni walki o ssanie piersi dało efekty - teraz bez problemu je z cycusia wtedy, kiedy mu go podaję Ulżyło mi i teraz jest mi wstyd za całą tę wcześniejszą panikę, ale no cóż... Karmienie nie jest taką sprawą prostą. Ktoś by powiedział "Co w tym trudnego? Dajesz pierś i bach - karmisz". No cóż, według mnie karmienie piersią to sztuka, w której nabiera się wprawy.
Krzyś zaczął też więcej czasu przesypiać w łóżeczku - nagle, ot tak sobie. Także mój kręgosłup staje się odciążony, chociaż oczywiście zdarzają się chwile, że muszę synka ponosić - no ale nie jest to już tak męczące... Na kolki używamy Gripe Water, co pomaga, a pediatra poleciła nam także homeopatyczne czopki uspokajające, ale nawet ich do tej pory nie używałam.
Dzisiaj byliśmy na szczepieniu Portfel się nadszarpnął, bo 750 zł 3 razy co 6 tygodni, to kupa pieniędzy, ale wolę je wydać i być pewna, że zapewniłam Krzysiowi maksymalną ochronę... Pani pediatra pochwaliła go też, że jest duży i grubiutki - ma już 5.340 kg!
Jeśli tylko naprawdę będzie coraz bardziej spokojny, to i ja w końcu będę miała więcej czasu dla siebie i wrócę do pisania. Mój wydawca jest cierpliwy, ale ja chyba mniej... Strasznie mi brakuje tych chwil zatracania się we własnej wenie
Także przygotowania do ślubu i chrztu nabierają rozpędu, dzięki czemu mam poczucie, że robię coś więcej, niż siedzenie z małym w domu.
Dzięki Wam dziewczynki za wsparcie...
Wto 10 Lut, 2009 17:56
Niczka
no to super, że same dobre wieści ja mocno 3mam kciuki, żęby udało się Wam karmić tylko cycem bo to super sprawa!! wygodna, zdrowa i przede wszystkim taka cudowna więź mam dziecko!!!
bardzo dobrze, że mama nabrała troszlę dystansu do problemów i myśli już pozytywniej to na pewno w wszystkim Wam pomożę a czopki homeopatyczne które dostałś spisują się fenomenalnie po szczepieniach zobaczysz jak Krzyś bęzie reagował czy bęzie więcej spał bo też tak bywa czy będzie płaczliwy i marudny jak Niko z temperaturą bo wtedy po czopku na kilka godzin po szczepieniu dziecko cud jak ręką odjął dolegliwości
pzdr Niczka i Niko
Wto 10 Lut, 2009 20:02
eloe25
Dzięki Niczka
A oto My. Nikt nie prosił, ale i tak się pochwalę

Wto 10 Lut, 2009 20:06
asioo
ślicznie wyglądacie
Wto 10 Lut, 2009 20:37
Niczka
no a prosić się mamy
super wylądacie a mamusia taka szczęśliwa że nikt by nie pomyślał, że w siebie zwątpiła!!
Wto 10 Lut, 2009 22:34
aga_mila
na mamie najlepiej sie śpi hihi skąd ja to znam
to dobrze że czujesz sie lepiej że udało ci sie karmic i że Krzys tak ladnie rośnie
śliczny jest
ps możesz napisac jakie brałaś szczepionki że aż tyle kosztowały bo ja jeszcze nie byłam na szczepieniu ide 19 ale z tego co wiem to zapłace 110zl x 3 bo później wiadomo też będzie szczepiony ta szczepionką
Wto 10 Lut, 2009 22:49
Niczka
taka kwota to 5w1 albo 6w1 i pneumokok i meningokok na moje oko chyba że rotawirus jeszcze do tego ale na pewno sporo tego bo rozumiem, że to kwota na 1
Sro 11 Lut, 2009 09:17
magda19800
Ależ śliczniutki człowieczek
Sro 11 Lut, 2009 10:01
renowka
Dobrze że mamusia uwierzyła w siebie i daje radę z karmieniem.
Przecież się dopiero uczycie siebie. Zdjęcia bombowe - widać że synuś mamusi
Sro 11 Lut, 2009 10:52
eloe25
ps możesz napisac jakie brałaś szczepionki że aż tyle kosztowały
Ano to Hexa (6 w 1) = 170 zł, pneumokoki = 280 zł i rotawirus = 300 zł. I trzeba je powtórzyć 3 razy co 6 tygodni, oprócz rotawirusa, który się powtarza 2 razy.
Sro 11 Lut, 2009 11:43
biedronka160
Eloe cudowny chłopczyk z Waszego Krzysia
Przecudnie razem wyglądacie.
Jesteś najlepszą mamą
I cieszę się, że trudności które miałaś już sobie poszły.
Sro 11 Lut, 2009 12:45
Aga_K
eloe gratuluję samozaparcia ogromnie sie cieszę, że lepiej sie czujesz i że Krzyś coraz więcej je z piersi i coraz lepiej śpi Jesteś bardzo dzielna i na pewno świetnie sobie radzisz czego dowodem jest zdrowy szczęśliwy bobas
Zdjęcia fajniutkie tylko trochę mało no i Niczka ma rację :D niech mama sama wkleja jak najwięcej zdjęć bo ciocie forumowe uwielbiają oglądać maluszki
my szczepimy dokładnie tak samo... też hexa, pneumokok i rotawirus i kieszeń za każdym razem lżejsza o 760 zł (teraz chyba będzie mniej bo rotarixu już chyba nie będzie) ale czego się nie robi dla naszych skarbów
Pią 27 Lut, 2009 19:18
mindzia
eloe co tam u Was? Czekamy na wieści i zdjęcia Krzysia
Pią 27 Lut, 2009 22:47
aga_mila
No własnie coś zapominają o nas dziewczyny, eloe odezwij sie , jak sie czujesz, jak Wasz zdrówko, Krzyś rośnie ??
Nie 22 Mar, 2009 22:15
eloe25
Cześć dziewczynki Wbrew pozorom, nie zapomniałam o Was, czasami sobie przypominam, że przydałoby się coś napisać, ale... Kurczę, Krzyś jest tak zajmującym dzieckiem, a każdą wolną chwilę spędzam na nadrabianiu zaległości w sprzątaniu, pisaniu i opiekowaniu się własną osobą, a teraz jeszcze doszły przygotowania do ślubu i wesela... No masakra normalnie! Ostatnio miałam takie lekkie lęki związane z Krzysiem - zrobił mu się duży wodniaczek, na tyle duży, że mieliśmy skierowanie do chirurga... No ale po wizycie u jednego z najlepszych chirurgów na Dolnym Śląsku (dziękować Bogu za mamę-pielęgniarkę i jej "wtyczki") okazało się, że są sposoby na to, aby tak dużego wodniaczka zlikwidować - i po wielu ciepłych okładach z soli fizjologicznej widać już poprawę. No a poza tym... Kurczę, tak kocham synka, że to czasami aż dech zapiera i fizycznie boli... Chciałabym jeszcze raz spędzić z nim te pierwsze 3 miesiące, uniknąć błędów, których nie uniknęłam, jeszcze raz cieszyć się pierwszym uśmiechem, wkładaniem piąstek do buzi, pierwszym ślinotokiem To takie głupie, ale bycie mamą jest tak cudowne, że zachwyca cię nawet ślinotok dziecka Nie miałam łatwego porodu, wciąż pamiętam ten ból, frustrację itd., ale jak Boga kocham - mogłabym już drugi raz zajść w ciążę i mieć drugie dziecko... Krzyś płacze, mało śpi, nadal jest taki marudny, ale zaczyna także zajmować się sobą, światem, otaczającymi go ludźmi. Mam chwilę w ciągu dnia, aby zrobić pranie, zjeść normalnie, poprasować... Czasami nie mam takich chwil, a gdy mały jest w złym humorze, potrafię go cały dzień nosić na rękach - nie da się nie nosić! Krzyczy tak, że robi się czerwony i wolę go wziąć na ręce, niż słuchać jego wrzasków przez godzinę, dwie... No ale w takie dni siadam przed komputerem i oglądamy kilka odcinków "Chirurgów". Śmieję się, że mały lubi oglądać operacje na otwartym sercu, bo wtedy się uspokaja, albo wprost zasypia mi na piersiach. No i a propos piersi... Niestety, odrzucił cycusia. Ściągam mleko laktatorem dwa razy dziennie - malutko, strasznie malutko i coraz mniej. Sutki mnie bolą, bo to nie to samo, co ssanie niemowlęcia, ale... On po prostu nie chce. Wrzeszczy i odsuwa się. Zdaję sobie sprawę, że to przez dokarmianie butelką i czasami jest mi bardzo smutno z tego powodu, no ale... Próbuję go nadal przystawiać, czasami zassie 5 minut, ale mam już tak mało mleka, że pewnie nawet się nie napije wystarczająco. A rośnie bardzo szybko! 2 tygodnie temu ważył 6.100 kg! We wtorek idziemy na szczepienie i znowu zobaczę, ile waży. Jest taki piękny, niebieskooki jak ja, pampusiasty (ale nie gruby), bardzo żywy - macha nogami i rękami w tempie, które mnie niekiedy przeraża Trzyma już prosto główkę, chwyta przedmioty, a raz nawet sam się przekręcił z brzuszka na plecy! A nie ma jeszcze 3 miesięcy... I gaworzy - no wydaje z siebie takie komiczne odgłosy, na różnych częstotliwościach dźwięku Często noszę go w chuście -na zakupy, na spacer w ciepłe dni i potwierdzam - to super sprawa!
Ah, ale się rozpisałam... No ale po prostu jestem zakochana we własnym synku.

Nie 22 Mar, 2009 22:30
dorcia4
Elu Krzyś jest cudownym dzieckiem, rozbroiło mnie zdjęcie z łyżeczką w uchu prawie hihih
Kochana jesteś super mamą i nie miej do siebie pretensji za nic, każdy musi nauczyć się żyć z nowym lokatorem A to super wiadomość, że Wasz synek tak szybko uczy się nowych rzeczy i bardzo szybko rozwija się, zaraz zacznie mówić "mama" i wtedy będziesz najszczęśliwsza
Elu nie szczędź nam zdjęć Krzysia, chcemy widzieć jak się zmienia
Nie 22 Mar, 2009 23:05
Niczka
boskii z tą łychą w uchu!!!
elu szkoda troszkę tego mleczka że zanika ale przy samym laktatorze i odciąganiu 2 razy dziennie niestety to nie uniknione a brodawki niestety bolą masakrycznie ja ściągam tylko do kaszek a i tak boli
ale krzyś dostawał mamine mleczk 3 miesiące a to tez juz sukces
rozpisuj się wklejaj zdjęcia i nie miej obaw że ktoś weźmie Ci to za złe a to że jesteś zakochana w swoim synku chyba każda mama tak ma a ja to mam już zupełnego fioła na punkcie swojego bąbla
Nie 22 Mar, 2009 23:11
aga_mila
eloe25 super że się odezwałaś, szkoda tylko że pokazałas nam tylko 3 zdjęcia Krzysia
Krzysiu widac zdrowy i zadowolony bobasek,no i jest śliczny a mama ummm z twoich słów bije sama miłósc
Współczuje noszenia, wiem coś na ten temat, mam nadzieje że wodniaczek się wchłonie, i nie martw się karmieniem przecież butelke też mu podajesz z miłością
pozdrawiam i czekamy na więcej zdjęc
Nie 22 Mar, 2009 23:52
eloe25
Dzięki dziewczynki Zdjęć wkleję więcej, jak będę znowu mieć chwilę, a tutaj mój synek na żywo, w rozmowie z misiem:
http://www.youtube.com/watch?v=l0xxF3kbKOQ
Pon 23 Mar, 2009 04:54
mindzia
rozbroiło mnie zdjęcie z łyżeczką w uchu prawie hihih
Krzyś jest boski
czekamy na więcej zdjęć i filmików
Pon 23 Mar, 2009 09:56
krolowafal
Rewelacjyjna rozmowa. Krzys slodziutki!!
Pon 23 Mar, 2009 13:02
renowka
Super - normalnie jakby coś misiowi opowiadał - boski
Pon 23 Mar, 2009 13:57
aga_mila
Nie no extra, nie ma się co dziwic że mama taka zakochana jak on taki słodki jest
Pon 23 Mar, 2009 15:17
pikolinka
slodki krzys i slodkei zdjecia
Pon 23 Mar, 2009 20:54
BiK
Skarbek kochany, słodziutko rozmawiał z misiem
Pon 23 Mar, 2009 21:02
madziandrzej
Ależ On śliczny Elu!!!
Gratuluję syneczka !!!!
Wto 24 Mar, 2009 10:34
eloe25
Dzisiaj kończymy 3 miesiące i po południu idziemy na kolejne szczepienia - okaże się, ile ważymy i mierzymy
Dzisiejsze, jeszcze ciepłe zdjęcie:

A tutaj sprzed miesiąca, babcia gilga:

No a to (też jakoś sprzed miesiąca) zostało nazwane "Krzysiomanią":

Wto 24 Mar, 2009 10:44
magda19800
Ależ z niego słodziak, jest po prostu przecudowny!!!
A Ty jesteś świetną mamusią. Od razu mi się ciepło na serduszku zrobiło jak przeczytałam o Twoich doświadczeniach z dzidziusiem
pozdrawiam
Wto 24 Mar, 2009 10:44
pakuchna
jaki swietny chlopak !!!śliczniutki i duzy
Wto 24 Mar, 2009 10:50
Martina84
Słodziak!:) Buziaczki na te trzy miesiące!
Wto 24 Mar, 2009 11:32
pikolinka
słodko sobie ziewa i jest taki slodki
Wto 24 Mar, 2009 12:49
aga_mila
Śliczny Wszystkiego naj naj z okazji 3 mieś dla Krzysia
Wto 24 Mar, 2009 13:05
Aga_K
Gratuluję skończonych 3 miesięcy :D Krzysiu to duży i śliczny chłopak a mama swietnie sobie radzi :*
Wto 24 Mar, 2009 14:06
eloe25
Podtrzymujecie mnie na duchu
Właśnie wróciliśmy od pediatry. Waga: 6.540 kg
Wto 24 Mar, 2009 14:25
Keisa
Krzysiomania jest genialna
Wto 24 Mar, 2009 15:03
dorcia4
Wszystkiego najlepszego dla Krzysia z okazji 3 miesięcy
A Krzysiomania rewelacyje zdjęcia hehehe jakie ujęcia super. No no i Krzyś już ładnie waży
Wto 24 Mar, 2009 18:11
mindzia
suuuuuuuuuper fotki
Wto 24 Mar, 2009 18:32
eloe25
Hmmm... pytanie do mam, które mają starsze dzieci: za miesiąc będę mogła podać Krzysiowi przecier z jabłuszka, tak?
Wto 24 Mar, 2009 21:56
Niczka
to zależy jak Krzyś jest karmiony
http://www.mp.pl/artykuly...FF23D2065AE1EB0tutaj są oba schematy żywienie niemowląt karmionych piersią i karmionych mlekiem modyfikowanym
Wto 24 Mar, 2009 22:46
eloe25
Dzięki Niczka.
Sro 25 Mar, 2009 10:45
jolinek
...to chyba po prostu takie jabłko skrobane łyżeczką:) Normalnie obrane:D
Sro 25 Mar, 2009 11:26
eloe25
Oj, a takie świeże na pierwszy raz mu nie zaszkodzi? Chyba że utrzeć ugotowane... Ja chyba jednak spróbuję przecier gerberka jakiś.
Czw 26 Mar, 2009 19:53
asioo
owoce podaje sie surowe, żeby nie traciły wartości odżywczych a warzywa gotowane
Pią 27 Mar, 2009 11:36
eloe25
Z tego powodu, że niektóre z Was chcą piosenki dziecięce, a przez e-mail mi nie przejdą, bo mają za dużą objętość, to wrzucę je na serwer Rapidshare i podam tutaj linki, żebyście sobie mogły ściągnąć. Zaczęłam już to robić, więc miejmy nadzieję, że dzisiaj jeszcze zdążę.
A to jeszcze kilka zdjęć
Jeszcze ze stycznia: mój dziki Mustang

Luty: ja chcę już chodzić!

I marcowe:
Ulubiona pozycja do spania:

Moja przyjaciółka Suszarka

Pierwsze dżinsowe spodnie

Na zakupy z mamusią:

Ze spaceru przyszedłem taaaaaki zmęczony

I pomyślałby kto, że moje dziecko śpi łącznie jakieś 1,5 godziny w dzień... A wszystkie zdjęcia ma zrobione właśnie w czasie snu...
Pią 27 Mar, 2009 12:15
magdallena85
eloe25, ale ładniutki ten twoj synuś. Słodziak jak nie wiem co.
Pią 27 Mar, 2009 14:07
eloe25
Spakowane 3 pliki z dziecięcymi piosenkami, łącznie ok. 170 utworów Bawcie się dobrze
Musicie kliknąć "Free User" pod zegarem po lewej i zapisać na kompie Plików będzie 3, ale wrzucanie na serwer długo trwa, więc będę zmieniać ten post i doklejać linki.
Pią 27 Mar, 2009 15:04
aga_mila
eloe25 hehe no właśnie chciałam zauwazyc jaki śliczny śpioszek, zdjęcie w porteczkach super , widac jak urósł
Fajnie wygladacie z chustą , a powiedz jak grubo ubierasz Kryszia do chusty, bo ja się cały czas zastanawiam czy nie jest za zimno żeby wyjsc w chuście na dwór i czy czasami nie ubieram Franka za grubo do wózka ?? Bo chuste masz wiązaną prawda??
ach te dylematy mamine
Pią 27 Mar, 2009 16:03
eloe25
Aga, ja się też cały czas zastanawiam, czy do wózka go za grubo nie ubieram, bo mam taki wełniany wkład i jak Krzysia wyciągam, to jest gorący jak piecyk. Ale do chusty ubieram tak: body+pajacyk (albo body+spodenki+bluza), na to taki gruby pajac z polaru na wyjścia na zewnątrz i oczywiście czapeczka. Z tym że wychodzę z nim w chuście tylko wtedy, jak nie wieje i jest dosyć ciepło. A chustę mam wiązaną
Sob 28 Mar, 2009 19:53
BiK
Najbardizej mi się podoba Krzyś w chuście przy mamusi Tak fajnie mu się pupcia i nóżki odznaczyły I super wygląda w dżinsach